Bartek Kokoszyński - NiskieNiebo - Runda 2

Im dalej ludzkość docierała na morzach eteru, tym częściej spotykała się z nadnaturalnym i niewytłumaczalnym. Magia, której istnienia empirycznie nie udowodniono na Ziemi, w przestworzach była dużo bardziej prominentna. W miarę jak ludzkość oddalała się od swojej kolebki, coraz silniej ta nieznana moc wpływała i kształtowała otaczającą rzeczywistość. Wszechświat dziwaczał, im dalej się w niego zagłębiali.

W miarę ekspansji wśród nawarstwiających się marynarskich legend i niestworzonych historii powoli klarowały się jednak schematy funkcjonowania paranaukowych sił oraz prawa nimi rządzące. Niekiedy przedmioty znajdujące się na okrętach zyskiwały zdolność pochłaniania tajemniczej mocy, wysysania jej z otaczającego środowiska. Traktowane jak talizmany, artefakty te służyły za tarcze, idole, chroniące ludzkość przed dziwnym. Im dłużej służyły, tym silniejsze się stawały, chroniąc już nie tylko pojedyncze osoby lub statki, ale także całe miasta. Wiele z kosmicznych kolonii umieszczało własne Przedmioty na swych herbach. Stawały się one atrybutami otaczanych kultem odkrywców i pierwszych osadników.

Ta niesamowicie użyteczna zdolność miała jednak swoje upiorne konsekwencje. Powracające w okolice Ziemi załogi chronionych artefaktami okrętów raportowały zwiększoną liczbę wypadków powodujących zacięcia i rany, a nawet samookaleczenia. Wśród marynarskiego folkloru zagnieździły się przesądy sugerujące, iż przychylność ochronnych amuletów można osiągnąć symboliczną daniną z krwi. Ostatecznie przyjęło się, iż wobec braku tak zwanej magii w bliskim sąsiedztwie Matki Ziemi, obiekty te musiały zaspokoić swoje właściwości absorpcyjne w inny sposób. Aktywnie wykorzystywały do tego swoje utajnione, immanentne zdolności psioniczne. Co w rezultacie prowadziło do nagatywnych reakcji psychofizycznych u osób znajdujących się w ich bliskim otoczeniu.

Przedmioty czuły głód.

Ludzkie totemy negujące paranormalne zdolności dużym echem odbijały się wśród istot pozaziemskich. Uderzenie w magię, podstawę metafizyki głównych religii Niskiego Nieba, spotkało się z natychmiastową nieufnością i wrogością wielu grup. Zmuszeni oddać przestrzeń rytualną blisko zamieszkanych osiedli, ich wyznawcy oddalali się coraz dalej praktykując swe zaklęcia, co z kolei prowadziło do podejrzeń i ostracyzmu. Inne obce nacje, zainteresowane stabilniejszym pokonywaniem kosmicznych przestrzeni, usilnie próbowały zdobyć własne Przedmioty oraz przychylność Ziemian. Najbardziej związani z eterem obcy, mieszkańcy dalekich światów, ginęli pod wpływem okrętowych artefaktów. Ich biologia, nierozerwalnie związana z nadprzyrodzonymi siłami, nie potrafiła sobie poradzić z ich brakiem. Wysysani z magii, więdli powoli, chorując i marniejąc. Ta słabość, skrupulatnie wykorzystana przez ziemskie Wielkie Mocarstwa, pozwoliła im przejąć kontrolę nad szeregiem obcych światów. Nie ona była jednak kluczowa dla tej fazy ekspansji i podboju.

Nowi konkwistadorzy podbijali wyniszczone już cywilizacje, których dawny ład społeczny uległ zachwianiu lub rozpadowi. Anomalia absorpcyjna nie rozprzestrzeniała się bowiem jedynie na przedmioty. Przypadki takie zdarzały się stosunkowo rzadko, choć ich skutki były wyjątkowo transformatywne dla fauny i flory eteru. Podczas gdy ziemskie organizmy przechodził „klątwę” łagodnie, niczym krótką chorobę, wśród obcych symptomy przypominały cechy potworów z ziemskich podań i legend. Nie wykazując oznak metabolizmu, a jednak zachowując funkcje motoryczne i kognitywne, istoty te siały zamęt wśród starych kosmicznych magiokracji. Nadejście antymagicznej nekrobioty miało apokaliptyczne skutki dla legitymizacji kosmicznych królów-kapłanów, a wiele starych religii przestworzy straciło swój dawny prymat. Osłabione szeregiem przewrotów, rewolucji i wstrząsów ideologicznych na których frontach stały koterie organizmów nekrobiotycznych, kosmiczne imperia ulegały fragmentacji. Tracąc swój największy atut w postaci magii, zmuszone były podporządkować się nowym hegemonom.

Panika moralna, której punktem zapalnym była seria brutalnych morderstw popełnionych przez zagłodzonego, nieumarłego kosmitę w samym Londynie, nie powstrzymała jednak pragmatycznej potrzeby dalszego stabilizowania eteru Przedmiotami. Ziemskie religie, coraz bardziej izolacjonistyczne, obawiały sie zarówno nieznanych wpływów antymagicznych artefaktów, jak i innych zgubnych nadnaturalnych sił. Pod pretekstem świętości, talizmany zamykano najpierw w relikwiarzach przypominających sejfy, a następnie świątyniach przypominających więzienia. Tabloidy natomiast, chętnie snujące opowieści o pozaziemskich wampirach, utrwaliły tę nazwę w powszechnym dyskursie.

W miarę upływu czasu wampiryczne przedmioty stawały się coraz potężniejsze oraz infekowały kolejne obiekty w swoim otoczeniu. W archiwach flot Wielkich Mocarstw skrzętnie ukrywano zapisy o pożerających magię okrętach, które stopniowo przestawały wykonywać rozkazy swych załóg. Czarne statki, choć posiadające niespotykane atuty bojowe, stanowiły też dzikie karty. Były nieprzewidywalnymi zasobami, podlegającymi przebłyskom obcych świadomości. Większość tych wadliwych artefaktów była wycofywana i utylizowana, inne natomiast nie dawały się przechwycić. Manipulując żywymi istotami, znikały w mrokach kosmosu, w poszukiwaniu nowych i bezpiecznych żerowisk.

Dopiero pozyskanie wiedzy magicznej od starszych gwiezdnych nacji oraz postęp nauki pozwolił na dalszą eksplorację natury wampirycznego fenomenu. Astrografia dostarczyła dowodów na silne prądy eteru, niosące wielkie ilości magii w kierunku układu słonecznego. Postępy biologii sugerowały, iż wyjątkowa odporność ziemskich organizmów na wampiryczną infekcję była efektem nieustannej ekspozycji na ten czynnik i presją ewolucyjną. Geomanci wyczuwali natomiast skrzące się nici tytanicznych myśli, powolnie toczących się pod powierzchnią Ziemi.

********

Poza ludzką i obcą percepcją już od wieków trwało powolne starcie sił przekraczających śmiertelne pojmowanie. Istoty, które uczyniły swoje legowiska w dziwnych i nieznanych krainach Niebios, naginające naturę światłoczasu i uzależnione od praw magii wyczuwały zagrożenie dla swego istnienia: aspirujące bóstwo, przywłaszczające sobie cudzą moc. Fundamentalnie odmienne od innych wyniesionych, wysysające podstawę ich siły życiowej. Wróg stosował przebiegłą taktykę. Rozsiewając odłamki swego bytu, negował oddziaływanie Istot na coraz większych obszarach. Stanęły one więc przed wyzwaniem: jaką przewagę lub moc należało zdobyć, aby się mu przeciwstawić? Paradoksalnie odpowiedzią okazał się pył pełzający na skorupie przeciwnika. Pędraki, które pomogły rozpowszechnić jej fragmenty pod sklepieniem Niebios. Ludzie.

Ludzie, z ich wrodzoną odpornością, byli najbardziej przystosowani do walki z wampirami, prawdziwymi Dziećmi Ziemi. W dalekich kosmicznych otchłaniach porywane istoty ludzkie były więc hodowane, a wiele nowych ludzkości skradło wiele różnych owoców z wielu różnych ogrodów. Nowe ludzkie cywilizacje, wychowywane na skrajach kosmosu przez obce bóstwa, formowane były na wojnę. Choć spowite tajemnicą, ich istnienie kształtować będzie przyszłe losy Niskiego Nieba.

*********

Dotąd jednak próby jakiejkolwiek komunikacji z Matką Ziemią nie przyniosły rezultatów. Budząca dreszcz teoria z pogranicza wielu dziedzin pozostała na marginesie powszechnie akceptowanej nauki. Znalazła jednak swoich popleczników w kręgach pseudonaukowych i ruchach sekciarskich. Wiele tajnych stowarzyszeń wykorzystało jej mroczną atrakcyjność, aby zebrać popleczników i opuścić Ziemię na zawsze. Uciekali nie tylko przed profetyczną ciemnością planety, ale także przed zacieśniającymi ucisk i kontrolę nad ludem Wielkimi Mocarstwami.

********

W dalekiej przyszłości, wśród odległych gwiazd być może krążyć będą legendy o złowrogiej, błękitnej planecie. O świecie, który wysysa energię z samej tkanki Niebios. O czasie, gdy planeta przebudziła się, osiągając apoteozę. Oraz o jej sługach-ludziach, którzy niczym macki rozprzestrzenili we wszechświecie wpływy nowego, mrocznego bóstwa.

Nie jest jednak wykluczone, że nadejdzie inna era.

Czas krwawych kultów i ludzkich ofiar. Kiedy obcy bogowie zagłodzą Matkę Ziemię i zażąda ona w zamian krwi swego ludu. Być może miało to już miejsce, w tysiącach bitew i wojen szalejących w odmętach historii. W milionach aktów mordu.

Być może coś z tych legend będzie prawdą.