Franek Repczyński – wt35 – Runda II

Witam Państwa na kolejnych zajęciach z Wstępu do historii nowożytnej. Dzisiaj skupimy się na gatunku wspomnianym na wcześniejszych zajęciach, czyli o ludziach! O homo sapiens i ich największej klątwie. Agresji. Agresja, proszę Państwa, wprawdzie pomocna prymitywnym organizmom, jest przereklamowana po osiągnięciu gwiazd. A przecież wszyscy, którzy tu siedzimy, te gwiazdy osiągnęliśmy. Chociaż patrząc na niektórych moich studentów, wciąż temu niedowierzam.

Może to was zdziwi, ale ludzie wtedy nie byli zbyt lubiani w kosmosie. Wiem, szok. Niektórzy mówią, że to kwestia hiperagresywnej ekspansji tego gatunku, inni - że mają wredne mordy. Prawda jest taka, że ludzie w kosmosie traktowani byli podle. Nie będę ukrywać, że na to nie zasłużyli, choć ktokolwiek powie, że Valins Fue Bhau było konieczne, dostanie w twarz, ryjek, ssawkę, czegokolwiek dosięgnę.

Pierwsze primo, większość ludzi służy lub odsłużyła swoją turę w wojsku. I to, niestety za sprawą cudownej genetyki, nie były to przyjemne lata. Znaczy się, dla innych gatunków. Większość sapiensów dobrze wspomina kamasze – choć to akurat dowód anegdotyczny z antycznych czasów kiedy służyłem w 35. Węglowo-Tlenowym. Ale, z racji posiadania cudownej adrenaliny, dość dużej wytrzymałości na stres i ból i kilku innych bajerów, które uczyniły z nich dominujący gatunek na Ziemi, ludzie wysyłani byli na misje z rodzaju tych podłych. Wszelkiego rodzaju desanty, karanie ludności, czystki etniczne, czystki religijne, odbijanie planet z rąk Pluszu czy Średniowiecznych. Nikt się nie cieszy jak widzi ludzi, bo wie, że planeta, na której lądują ma przejebane. Bycie psami Cesarza ma swoje plusy, ale w konkursie popularności ich szanse drastycznie spadły. Ludzkie powiedzenie mówi: każdy ma swoje demony. Demonem ludzkości była krwiożerczość. A jej smycz trzymał jeden z najbardziej surowych i krwawych Cesarzy tego okresu.

Drugie primo, poniekąd wiążące się z pierwszym. Przegrali wojnę i to na nich spadła wina za Dzieciobójstwo. Oczywiście każdy, kto choć trochę interesuje się historią i ma więcej IQ niż mój lewy but, wie, że zostali sakramencko wpierdoleni w bagno przez samego Cesarza. I dzisiaj się na tym skupimy. Opowiem wam, moi zieloni i niebiescy słuchacze, jak do tego doszło. W skrócie, Cesarz ma swoje Dzieci. Ten obecny miał ich około 30, może więcej. Były to największe zakapiory jakie mógł znaleźć w swojej domenie. Mistrzowie sabotażu, wojaczki, dyplomacji i czegokolwiek Cesarz potrzebował. Jednak zwykle te trzy rzeczy wystarczyły, zwłaszcza że omawiamy Mroczną Erę Cesarstwa. Tutaj pozwolę sobie przeczytać kawałek wstępu autobiografii Pollocka, którą powinni Państwo mieć w podręczniku na stronie 17.

Bardzo chcieliśmy mieć przedstawiciela w tym zacnym gronie. Nie chodzi tylko o prestiż, wpływy i bogactwo, ale i dostęp do informacji najwyższego priorytetu. Przed Dziećmi Cesarza nie ma żadnych tajemnic, a my bardzo chcieliśmy się dowiedzieć kto nam podpierdolił Księżyc z Układu Słonecznego.

A z racji naszych zasług od 2048 roku, czuliśmy, że jesteśmy godni tego zaszczytu. I po latach starań, w końcu go dostaliśmy. Był to, kochani, początek końca cudownych homo sapiens. A oto ta historia:

Tutaj, drodzy Państwo, lekko przyśpieszę, ale zachęcam do zapoznania się z całością książki, jest naprawdę niesamowitym kawałkiem historii.

Zaczęło się od drobnego błędu, lekkiego niedopatrzenia lub celowego sabotażu. W każdym razie jeden ze statków przebił kordon oblężniczy. Albo nie. Cofnijmy się o kilka stuleci wstecz. Do postaci WyklętegoÓsmegoDziecka – wtedy, rzecz jasna, mówiło się na niego inaczej. Pechowiec zaraził się Pluszem, na który rzekomo znalazł lekarstwo. Tak, kiedyś do grona Dzieci zapraszano także naukowców, poetów, artystów (co świadczy dość dobitnie o tym, jak ten kosmos spadł na psy). Wyklętego zamknięto na planecie i ściśle pilnowano z orbity. Do czasu wspomnianej ucieczki statku ze studni grawitacyjnej.

Taka sytuacja, choć hańbiąca i surowo karana, zdarza się przynajmniej raz w roku i nie wywołuje większych komplikacji. Ot, poluje się na takiego gagatka, aż nie zostanie z niego kilka kilogramów kosmicznego pyłu. Natomiast tutaj… Cóż, w tym momencie rozpoczął się zbieg okoliczności skurwionych.

W pościg za statkiem udał się krążownik, którym dowodził przedstawiciel rasy Nostros. Dokładnie tej samej rasy, której przedstawicielem było Dziecko Cesarza zarażone Pluszem. Nie wiadomo jak krążownik nawiązał z nimi łączność - wszak jest to zabronione. Ale jakiekolwiek padły słowa (a raczej obrzydliwe powarkiwania, z których znana jest ta rasa), musiały być one niesamowicie przekonywujące. Krążownik odpuścił swój pościg i wrócił na pozycję nad planetarnym niebem.

Powrót dawno straconego czempiona nieszczególnie spodobał się jego rywalom. A fakt, że był nośnikiem największego zagrożenia dla myślących gatunków w tym stuleciu, był malinką na torcie. Przesadą. Więc go zabito. Ale niestety, albo stety - bo w historii nie bierzemy stron, proszę Państwa - przeżył. Proszę wziąć też na poprawkę, że całą tę historię opowiadam z lekką dozą sympatii dla ludzi, także w podręczniku będziemy mieli lekko inne spojrzenie na tę historię.

Skoro zamachu dokonało inne Dziecko, doszło do ciekawej sytuacji prawnej. Próba zabójstwa Dziecka Cesarza jest niemal równa z otwartą herezją i buntem wobec jego Ojca. Dlatego Cesarz opowiedział się po literze prawa. Większość jego Dzieci wyraziła pogląd, że duch prawa jest znacznie ważniejszy od jego litery. Co więcej, przecież każdy zarażony Pluszem był już technicznie martwy. Zabójstwo nośnika powinno być co najwyżej karane jako zbezczeszczenie zwłok. A taka nieudana próba to co najwyżej wandalizm. Co ze statkami Floty X, które tworzą kordony bezpieczeństwa wokół planet Pluszu? W zasadzie to one więziły zarażone Dziecko, co również jest przestępstwem karanym śmiercią.

Cesarz okazał się być konsekwentny. Skazał na śmierć każdego członka Floty X, który chronił Drogę Mleczną przed potępieniem. Flota odpowiedziała na to porzuceniem stanowisk i rajzą na stolicę. Zgadnijcie kogo Cesarz wysłał do chwalebnej misji powstrzymania buntu? Bingo! Taki ostatni prezencik, nowo mianowane Dziecko – admirał Pollock, wyruszył na czele ponad tysiąca krążowników, by zabić obrońców naszej indywidualności. Wiedział, że ten rozkaz to wyrok śmierci, ale bycie człowiekiem to słuchanie rozkazów. Dlatego miał zamiar go wykonać. Wziął ze sobą nową broń, urządzenie służącą do dezaktywacji napędów świetlnych. Dwójka Dzieci – CzwartyWKolejceDoTronu i PięknaCóraWładczyniHistorii poderwała swoje statki, by powstrzymać Pollocka, nim dotrze do sektora Pluszu. Kolejna trójka Dzieci lojalnych Cesarzowi ruszyła, by ich powstrzymać zanim powstrzymają powstrzymanie buntu.

Ludzie są bardzo dobrymi nawigatorami. A przez to, że ich misje muszą być wykonywane szybko i precyzyjnie – mają całkiem dobre statki. O kosmos lepsze niż te, które poleciały za nimi w pościg. Natomiast ludzie nadal do końca nie opanowali technologii fal hiperświetlnych, przez co urządzenia komunikacyjne czasami zawodzą. Nie podkreślam tego bez przyczyny.

W tym czasie, kiedy cztery armie niefortunnie zbliżały się do siebie, wydarzyła się kolejna niesłychana rzecz. Cesarzowi się zmarło. Podobno przy porannej przebieżce utonął, złamał kark i przypadkowo odpalił bombę pyłową. W dowolnej kolejności, akta utajniono, tego nie będzie na teście. Umarł Cesarz, niech żyje Cesarz. A, jak wiemy z poprzednich zajęć, Cesarstwo Nvah ma interesujący sposób na wybór kolejnego włodarza.

Mianowicie, wszystkie Dzieci poprzedniego Cesarza walczą na arenie, aż nie zostanie ostatni, który przejmuje tron. Podróż wszystkich zainteresowanych może potrwać nawet rok, więc w międzyczasie władzę przejmuje najstarsze Dziecko.Tym kimś była Ki’ra – od lat w więzieniu. Na szczęście wszystkich, NastępcaTronuDrugiSyn był rozsądnym politykiem. Pierwsze co zrobił, to rozesłał informacje o śmierci Cesarza do pozostałych Dzieci, drugie - zabił zarażonego Pluszem brata, trzecie - odwołał poprzednie rozporządzenie o wyjęciu spod prawa członków Floty X, czwarte - odwołał misję ludzi. Niestety nie miał odpowiedniej władzy ustawodawczej, by wykonać te trzy ostatnie. Więc te rozkazy można było potraktować jako sugestie lub prośby. A ludzie nie wykonują próśb od innych gatunków. Nie wykonują ich jeszcze bardziej, kiedy ich telekomunikacja gwiezdna ma awarię.

Gdy Pollock spotkał się z wrogą armadą - a przynajmniej tak myślał - była ona w trakcie zawracania na swoje stare stanowiska. Zawracała przy gwieździe neutronowej. Wiecie co się dzieje ze statkami, którym wyłączy się napęd i przy okazji połowa systemów, przy gwieździe tego typu? Nic dobrego. Rzeź jaką zgotowali ludzie Flocie X sprawiła, że kosmos w tym systemie jest do dzisiaj biały. Pollock wiedział, że przesadził – miał tylko powstrzymać bunt, a zabił elitarnych obrońców naszej galaktyki. Potem dostał wiadomość od DrugiegoSyna i, jak to mówią ludzie, wpadł w bagno. To taki rodzaj płynnej ziemi obecnej na ich planecie genezy. Wpaść w bagno oznacza znaleźć się w dużych kłopotach. Profesor Vyxvick bardzo lubi używać ludzkich powiedzonek na wstępie do językoznawstwa Oriona, warto zapamiętać, może się przydać!

By ratować swoją skórę, Pollock postanowił wpierdolić cały swój gatunek w bagno razem za nim. Uwolnił Ki’rę, odnalazł PierwsząCórkęMiłośćIRadośćGalaktyki oraz sprzymierzył się z kilkoma innymi Dziećmi. Głównie z gatunków podobnych do ludzi – agresywnych, niedocenianych, głodnych zemsty - Quirczyków, Nhur, Gwiazdomistrzów. Nazwali się Frontem Słonecznym, od nazwy macierzystej gwiazdy ludzi.

Czy Front Słoneczny ostatecznie wygrał? Tu zdania historyków są podzielone. Większość Dzieci tej frakcji zginęła, ale to od nich wywodzi się kolejna Linia Cesarska, która choć rządziła bardzo krótko to zapisała się bardzo negatywnie w oczach im współczesnych. Pollock wykorzystał swój gatunek, by zdobyć władzę, a w nagrodę spuścił ich z łańcucha. Za spustoszenie ćwierci kosmosu w imię Cesarza, dostali kolejny kawałek, na odreagowanie wojny. Szacuje się, że tamta dekada spowodowała regres kultury i nauki Cesarstwa, porównywalny do Szkarłatnej Posuchy, którą omawialiśmy w zeszłym semestrze. Naturalnie, po śmierci Pollocka i po porażce frakcji kontynuującej jego politykę twardej ręki doszło do Valins Fue Bhau. Pierwszego od dwóch tysięcy lat, kiedy ta sama kara dotknęła Gwiazdomistrzów.

Przejdźmy do zadania domowego. Referat, temat: “Czy ludzie są zagrożeniem czy szansą dla współczesnego Cesarstwa?”. Proszę wziąć pod uwagę obecność tego gatunku w polityce i siłach zbrojnych Cesarstwa, a także lokalizację i znaczenie największych rezerwatów, które zamieszkują. Proszę nie skupiać się na przeszłości gatunku, ale wysnuć z niej konkretne wnioski.

1 polubienie