Jak rozwijać technologię/kulturę/magię kiedy conludki mają duuuużo czasu?

Mam obecnie problem który mnie nieco zblokował twórczo. Obliczyłam sobie, że w mojej Aïmie od momentu ustania klątwy do momentu pojawiania się “Tytanów” mija około 80 000 lat. Pod koniec działania klątwy chciałam mieć świat w takim zaawansowanym antyku/średniowieczu, a w czasie tytanów takim magicznym-nowożytnym-punku.

Głównym problemem dla ludzi w tym świecie jest megafauna, przez którą utrudniony jest transport itp., więc zakładam, że wojen jako takich jest mało, bo jak się wyprowadzi gdzieś armię to ją dinozaury zjedzą.

Nie wiem kurczę, jestem w kropce jak to popchnąć. Intuicyjnie wiem żeby iść w stronę usprawniania transportu, bezpieczeństwa siedlisk i samowystarczalności, ale jak to rozwinąć sensownie na przestrzeni 80 000 lat? Dać jakieś punkty przełomowe i okresy stagnacji? Regresje? Dlaczego miałoby się nic nie zmieniać bardzo długo? Hjälp.

1 polubienie

Myślę, że regres cywilizacyjny co jakiś czas jest wiarygodny. U nas potrafił się przytrafić co kilkaset lat, nie mówiąc o tysiącach (może nawet związany z jakąś zmianą klimatu? 80k lat to szmat czasu). Jeżeli problemem jest groźna megafauna, to może jej terytoria i szlaki migracyjne utrudniają handel i wymianę informacji, a przez to i postęp technologiczny? Widziałabym na pewno okresy stagnacji albo nawet regresu większych społeczności do niemal plemiennych struktur pod wpływem jakiegoś wybuchu wulkanu i nadchodzącej po nim zimy tysiąclecia. Generalnie, to co uważamy za rolniczą cywilizację jest bardzo zależne od warunków pogodowych, a z olbrzymimi zwierzami królującymi nad dziczą suplementacja tego rolnictwa łowiectwem czy pasterstwem na większą skalę byłaby trochę ryzykowna.

1 polubienie

Skoro megafauna utrudnia jedno (wojny) to niech utrudnia i drugie (postęp). Trudno zbudować laboratorium, bo dinozaury przeszkadzają i demolują rusztowanie. Czasem, w szczególnych warunkach, ktoś jednak zapewni sobie nieco spokoju i trochę odkryje. Trzeba tylko dobrze przemyśleć dlaczego ochrona przed megafauną jest sporym wyzwaniem i mało kto może mu sprostać.

Następna opcja to aktywny sabotaż - jakieś stronnictwo jest troszkę bardziej zaawansowane od reszty i celowo przeszkadza wszystkim innym w rozwoju, żeby zachować swoją - niezbyt dużą - przewagę. Tyle wysiłku i zasobów wkładają w sabotaż, że nie mają jak samemu się jeszcze lepiej rozwinąć.

Kolejna możliwość to jakieś czasowe blokady praw natury. Niekiedy Pan Bóg wyłącza elektryczność/magię/ogień/rozumy ludzkie - i zanim włączy ponownie, to cywilizacja się degraduje.

Dobrze jeszcze wspomnieć teorie spiskowe o kosmicznych żniwach. Najbardziej standardowa wersja - co ok. 666 lat mają przylatywać kosmici i masowo zabijać ludzi - podobnie jak człowiek co roku zabija zboże na swym polu. Z zabitych pozyskują “lush” (substancja wytwarzana przez ludzi poprzez odczuwanie emocji), nielicznych zostawiają żeby w przyszłości móc odbyć następne żniwa.

1 polubienie

Skoro miejsc do życia jest mało, to właśnie wojen jest dużo! Gdzieś migrujące zwierzęta zajeły jakąś żyzną dolinę i masz falę zdesperowanych migrantów którzy muszą podbić następną pozwalającą na życie, co z kolei powoduje kolejną falę migracji jeśli uda im się wygrać. Coś jak nieustanna wielka wędrówka ludów. Odnoszące sukces greckie polis w naszym świecie jednak długo stały na swoim miejscu. Skoro co kilkadziesiąt/set lat następuje forsowna migracja, to wszystkie budowle, słowo pisane (tablic nie przetransportujesz łatwo), a nawet struktury państwowe i społeczne ulegały dezintegracji (bo starszyzna zgineła/nie przezyła migracji a młody warlord przejął władzę). Jeśli megafauna zachowuje się jak zwykłe zwierzęta, to nie zablokuje ona masowej migracji, oczywiście będą straty, ale każdy drapieżnik się w końcu naje. Pod koniec epoki możesz mieć siatkę mniej lub bardziej izolowanych państw-miast, które jakoś wykminiły sposoby obrony np. wysokogórskie fortece itp. ale z racji ich długiego trwania i ciągłego zagrożenia ich systemy polityczne są niesamowicie tradycyjne i sztywne. A potem przychodzi nowa epoka i te systemy padają, bo nie wytrzymują naporu innowacji.

2 polubienia

Może trochę zainspirować się upadkiem Majów oraz właśnie wspomnianym regresem w wyniku nadmiernej eksploatacji i suszy.

1 polubienie