Szacowne Istoty!
"Miano me Seorwin Senne Oko. Jestem zaledwie zwykłym badaczem ze świata, który po sobie pozostawiliście. Niezależnie od miana, którym sami się określacie, wiedzcie, że mój lud nazywa was Kustoszami.
Moja wiadomość do was niech będzie krótka i skromna. Wewnątrz wzniesionych przez was Iglic łutem szczęścia opanowaliśmy fragment waszej techniki, który umożliwia mi wysłanie wiadomości do was, pięć tysiącleci w przeszłość, bez względu na język, w której zostanie wypowiedziana! Nasza wiedza o niej jest jeszcze jednak zbyt słaba, by utrzymać tę komunikację dłużej.
Świat, który po sobie zostawiliście, jest przesycony Eresem, tak wam dobrze znanym. Moja cywilizacja dysponuje solidną, lecz wciąż ograniczoną wiedzą o tym, co zapewne stanowiło żywą krwawicę waszego imperium. Nazywamy ją “magią” i wykorzystujemy na najróżniejsze sposoby, ale nadal wiemy, że tak naprawdę pokracznie snujemy się po ścieżkach, które wy kiedyś przetarliście.
Wiedzcie, że moim talentem, darem i przekleństwem jest dostrzeganie skupisk Eresu jeszcze na długo przed tym, jak uformują się w pełni. Nie wiemy, skąd czerpaliście go wy, lecz wiedzcie, że dla mojej cywilizacji największym źródłem jest cierpienie. Gdyby nie ten fakt, nie zostałbym badaczem, nie zgodziłbym się na wyprawę do waszych Iglic Horun-Sinar. Nie mówiłbym teraz.
Wiedzcie, że Eres wypacza i niszczy
W wolnej, najwydajniejszej formie wydzielają go silne emocje, lęk i ból wszystkiego, co żyje i czuje. Co pospolicie nazywa się “nawiedzeniami”, “dziwnymi kataklizmami” czy “intruzjami duchów” jest w rzeczy samej niekontrolowanym echem dramatycznych zdarzeń i woli ludzi w nie uwikłanych. A świat, który po sobie pozostawiliście, bynajmniej do spokojnych nie należy.
Ale nie będę mówił o bolączkach swojego świata. Być może zabrzmię jak pyszałek, ale nie chcę przekazać wam wiedzy o czymś, czemu możecie zapobiec, ani pytać o wasze własne bolączki, nawet, jeśli rzuciłoby to światło na wasz upadek. Zamiast tego, Szacowne Istoty, przychodzę do was z pytaniami o sposoby polepszenia tego stanu rzeczy, z którego do was mówię.
Moja obecność w Iglicach wynika z mojej misji. Obecnie znajdują się one na granicy mojej ojczyzny i jej największych teraz wrogów. Zbędnym byłoby wspomnieć, w jakim cyklu zniszczenia tkwi otoczenie Iglic. Badamy je, wierząc, że zostawione tam maszyny pozwolą nam utworzyć sieć natychmiastowej komunikacji po obu stronach gór, co przyczyniłoby się do pokoj-”
– Treść znalezionego rękopisu, urwana i uzupełniona dziwacznymi znakami, nieznane w żadnym istniejącym na Emphyraenie języku
“Był już wieczór i Adatlan udał się na wschód od rodzinnej wsi, w stronę Wież Niebios, gdzie zgubę swoją spotkał Senne Oko, który popadł w obłęd i ściągnął klątwę na całe Góry Krucze. Adatlan czekał, aż zabrzmią śpiewy, których piękno znał tylko z opowieści, i które zapragnął poznać na własne uszy. Wieże Niebios milczały (…).
Rażone piorunami nocnej burzy, Wieże ożyły. Głosy, które zbudziły Adatlana, pięknymi nie były. Obłąkańcze śpiewy, których słowa nie znajdowały znaczenia w żadnym z licznych języków, które znał. Głosy męskie, kobiece i potworne wyły bez rytmu i taktu, do wtóru grzmotów błyskawic”.
– Podanie ludowe z Gór Kruczych
Zrezygnowana Mira plotła palcem spiralę z włosów, z nogą na nodze wpatrując się w odbiornik.
Z każdym kolejnym cyklem jej stacja odbierała mniej transmisji. Żadna z pobliskich kolonii nie odpowiadała na jej prośby o kontakt i wsparcie. Wchodząc na otwarte kanały, słyszała tylko biały szum, okazjonalnie przeplatany obłąkańczymi tyradami czy modlitewnymi śpiewami.
Wszystko stawało się jasne. Być może projekt Kustoszy naprawdę nie miał szans powodzenia. Kolejne i kolejne światy padały ofiarą regresu i zabobonów. Kryzys był nie do zażegnania.
I nagle błysk z komunikatora. Alarm. Transmisja. Wyrwana z ponurych przemyśleń, Mira sprawdziła źródło sygnału, kojarząc je ze swoją rozległą wiedzą. To był Emphyraen, jeden ze Światów Sierocych, najbardziej pokrzywdzonych przez odwrót Kustoszy i jego okoliczności.
“Biedacy”, pomyślała. Zapewne zdołali odcyfrować coś z zapisków Kustoszy, ale jeszcze nie mają prawa rozumieć różnicy między względnością a podróżami w czasie… A może znaleźli jakiś tekst o kwantach i pomyśleli, że mogą nałożyć teraźniejszość na przeszłość jak kartkę…
Rozczulił ją takt z domieszką pychy w słowach tego uczonego. Zaczęła odczuwać coś na kształt dumy. Jednak był jeden świat, który coś robi! Choćby w bólach, nie stoi w miejscu. Uczy się.
Pytania, które zadawał ten uczony, były dla niej banałem.
Doskonale rozumiała problemy Emphyraenu. W przeciągu kilku minut napisała receptę na wszystkie jego bolączki.
Smutna, choć przepełniona nową nadzieją, Mira podjęła decyzję. Niebawem zutylizuje swoją stację i zejdzie z orbity, do swoich własnych podopiecznych, zapewne spędzając resztę swoich dni jako pustelniczka, wspominając piękne czasy młodości, złudzeń i marzeń o wielkości.
Miała tylko nadzieję, że uczony ten dysponował odpowiednią aparaturą odbiorczą…
