Powszechnie uznaje się, że rodzajem zmiennokształtnego nasyconym najpotężniejszą magią jest smok. Jednak niemal równie wysoką cenę co za smocze serce dostaniesz od alchemików za róg jednorożca. Legendy mówią, że białych bestii było niegdyś o wiele więcej niż dziś – w rzeczy samej, wydaje się, że o ile smoki, gryfy i feniksy co jakiś czas się ujawniają, jednorożce ponad sto lat temu zapadły się pod ziemię i ledwie kilka na pokolenie trafia w ręce łowców. Wydawać by się mogło, łatwy łup - nie latają, nie pływają, a i magię mają poniekąd mniej użyteczną, niż smok. Nie daj się jednak skusić wizją łatwych łowów i sutej zapłaty - niejeden zakończył żywot przebity rogiem, który u dorosłego osobnika może mierzyć nawet cztery łokcie. Ich krew też nie jest łatwa do zdobycia - zazwyczaj przyparte do muru wolą spalić się własnym magicznym ogniem niż dać się wziąć żywcem. Są skryte, jak żaden inny zmieniec. Nawet gdy padają ofiarą łowców, często nikt nigdy nie poznaje ich ludzkiej formy.
***
Zmieńcy – magiczne bestie w ludzkiej skórze – mają przeróżne podejście do swoich pobratymców. Wielu z nich można odnaleźć żyjących w odosobnieniu, nieświadomych obecności innych lub wręcz wrogich wobec nich. Niektóre gatunki jednak wykazują swoistą solidarność. Gryfy podzieliły się terytoriami, kelpie zbiły się w klany, a jednorożce… zniknęły.
Nawet pośród bardziej zgranych społeczności zmieńców tak zwana Wyspa Jednorożców to temat z pogranicza mitu. Wiadomo, że jednorożce dokądś uciekły - jednak nawet przybliżone miejsce pozostaje tajemnicą. Przedstawiciele tego gatunku uparcie trzymają język za zębami. Niektórzy z nich zasłaniają się przysięgą, inni mówią wprost, że nie pamiętają drogi do zaginionej ostoi. Uznaje się jednak, że musi ona gdzieś istnieć - czy naprawdę jest to wyspa, ciężko stwierdzić. W niewyraźnych wspomnieniach jednorożców często powtarza się motyw nieprzeniknionej mgły i kamiennego kręgu. Kto jednak wie, co może to oznaczać? Kapłani starej wiary zostali wybici lub wygnani. W niektórych miejscach pospolity lud pamięta jeszcze bogów, ale wiedza o świętych miejscach zaginęła bezpowrotnie. Co ważniejsze, niektóre jednorożce same zdają się nie wiedzieć, gdzie dokładnie znajduje się ich sanktuarium. Przypuszczenia są sprzeczne, zaś poszukiwania okazują się być próżnym trudem.
Wielu zmieńców twierdzi, że rzekoma niewiedza to wygodne kłamstwo, i poczytuje sobie milczenie jednorożców za przejaw uporu i okrucieństwa. Dlaczego nie chcą wyciągnąć pomocnej dłoni do swoich pobratymców którzy, tak samo jak one, łakną bezpieczeństwa? W czym miałyby być lepsze od innych?
To podejście jest jednym z powodów, dla których pośród innych zmieńców jednorożce często uchodzą za zimne, samolubne i oderwane od rzeczywistości. Jednak fakt, że nikt, nawet czarodzieje potrafiący czytać cudze myśli, nigdy nie odnaleźli Wyspy Jednorożców, pozostaje zadziwiający. Jeżeli jednorożce mają bezpieczną przystań, dlaczego narażają życie tułając się po świecie?
***
Tak zwana Wyspa Jednorożców istniała naprawdę. Jednorożce, w obliczu prześladowań zmieńców opuściły tereny Lesji i zgromadziły część swojej społeczności w jednym ze starych, odludnych klasztorów których istnienie było owiane ścisłą tajemnicą. W akcie wielkiego wysiłku wyspa została otoczona zaklęciem zacierającym drogę do niej i ukrywającym obecność zmieńców. Być może nawet ukryto ją w pół drogi do innego świata, gdyż tereny, na których powinna się znajdywać przeczesywano wielokrotnie i nigdy jej nie odnaleziono. W rzeczy samej, dostać się na Wyspę można było tylko z pomocą przewodnika pochodzącego z wewnątrz. Przypuszczenia wedle których wyspa miałaby gromadzić wszystkie jednorożce z terenów Lesji są nieprawdziwe - nawet tak potężne sanktuarium mogło pomieścić jedynie pewną liczbę zmieńców, by nie narazić się na odkrycie. Z tego powodu społeczność wyspy skupiała głównie starców, niezdolnych do samodzielnego przetrwania oraz dzieci. Garstka dorosłych osobników w pełni sił zajmowała się utrzymaniem wyspy w ukryciu i kontaktem ze światem zewnętrznym.
Młode jednorożce, podobnie jak inni zmieńcy, najczęściej rodziły się bowiem w ludzkich rodzinach. W wielu regionach istniały legendy dotyczące narodzin dziwnych dzieci, po których przybywają pary jasnowłosych wędrowców, by zabrać je ze sobą. Taka wizyta zazwyczaj była postrzegana jako dobry omen, choć były przypadki, gdy wobec niechęci tubylców tajemniczy przybysze porywali dzieci, by wychować je na własną modłę.
Wraz z osiągnięciem dorosłości, młodzi dorośli opuszczali wyspę, aby zwolnić miejsce potrzebne dla innych. Aby chronić Wyspę, najpotężniejsi magowie zacierali w ich pamięci drogę prowadzącą na nią i jej położenie. Dorosłe jednorożce, poza wpajanym im od młodości obowiązkiem utrzymania tajemnicy, po prostu nie potrafiły znaleźć drogi do domu. Ich własne przekazy mówiły, że gdy naprawdę będą oni tego potrzebować, bezpieczna ścieżka przez mokradła przeprowadzi je poza granicę mgły, a kamienny krąg ponownie otworzy się przed nimi niczym brama.
