Konie w conie - co warto wiedzieć o koniowatych, jeśli masz je w fantasy

HYPP niestety jednocześnie osłabia mięśnie - są wielkie, ale i wcale nie proporcjonalnie silniejsze. Z wiekiem może wywołać ataki przypominające padaczkę, które mogą nawet zabić konia - generalnie bardzo niefajne, ale perpetuowane w hodowli, bo Impressive, czyli ogier którego uważa się za pierwszego przedstawiciela tej mutacji był czempionem którego rozmnażali dla wyglądu. Jeśli szukasz dobrego przykładu okrucieństwa dla estetyki, świadome rozmnażanie zwierząt które są nosicielami choroby to bardzo porównywalna rzecz do np. hodowania psów, które mają problemy z samodzielnym oddychaniem. Quartery są w ogóle rezerwuarem różnych schorzeń związanych z mięśniami. Jak szukasz dodatkowych wad u yunaków, to koniom wyścigowym zdarzają się też mutacje powodujące przerost mięśnia sercowego - Secretariat miał serce ważące prawie trzykrotnie więcej niż serce przeciętnego konia jego rasy. W efekcie tego niestety konie wyścigowe czasami schodzą na atak serca lub pęknięcie aorty.

A, to wiele tłumaczy. W takim wypadku te elementy na temat rozmiarów krzyżówek z końmi można wykluczyć, ale resztę podtrzymuję. Albo stanowiłyby domieszkę, jak każda inna rasa konia, albo odpowiednik muła.
Jeżeli chodzi o ich wzrost, to warto też zastanowić się jak długo funkcjonowały sobie na wolności. W naturalnych warunkach, w których wartość odżywcza pożywienia jest ograniczona, konie mają tendencje do malenia, aż nie osiągną optymalnej wielkości - mustangi mierzą często w granicach 140cm, podobnie większość “ras prymitywnych”.
Oczywiście yunaki mogłyby mierzyć więcej bo startują z bardzo wysokiego wzrostu, ale myślę, że poprzez wiele pokoleń w dziczy mogłyby stracić część swojego nadprogramowego wzrostu. W takiej sytuacji krzyżówka yunaka i konia byłaby rosła jak na końskie standardy, ale raczej nie dużo większa ponad zwykły limit końskiego wzrostu.

Może ten narząd kontroluje działanie innych gruczołów, może to np. zmutowana przysadka? Jak jej działanie się sypie, sypie się także działanie nadnerczy, co prowadzi u koni do nieuleczalnego zespołu Cushinga. Jeżeli u yunaków jest to niezbędny organ, to może to przekształcony już istniejący?
Nie mam pojęcia tylko czy manipulacja żyłami dookoła niego coś by rzeczywiście dała żeby blokować dystrybucję hormonów, tu musiałby się wypowiedzieć jakiś biolog, w jaki sposób można by to skutecznie rozwiązać.

1 polubienie

Dziemki, jak dotrę do tego fragmentu będę pewnie głębiej researchował. Ogólnie jest to w 1 tomie drobny detour, który daje jednemu z bohaterów pomysł, który stanie się tajemnicą stojącą za intrygą z 2 tomu. Muszę go więc nieproporcjonalnie dobrze zresearchować xD

1 polubienie

Tymczasem typowy Yunak:

2 polubienia

Zmysły i postrzeganie - czyli dlaczego koń widzi tygrysy?

Wracając do tematów bardziej ogólnych - to i owo o końskich zmysłach. Zmysły w dużej mierze dyktują zachowanie konia, i ludzie na różne sposoby biorą to pod uwagę. W dzisiejszym odcinku zajmę się wyjaśnieniem, jak koń widzi, co słyszy, i dlaczego konie tak łatwo się płoszą.

Wzrok


Najważniejszym zmysłem konia jest wzrok. Jako zwierzę którego główną metodą przetrwania jest ucieczka, koń jest niesłychanie czujnym obserwatorem. Ma jedną z największych gałek ocznych w stosunku do masy ciała wśród ssaków lądowych, i mając osadzone oczy po bokach głowy, ma pole widzenia przekraczające 300 stopni. Przed całkowicie panoramicznym polem widzenia powstrzymuje go jedynie niewielki ślepy punkt przed jego nosem i pod jego nogami, oraz bezpośrednio za jego zadem. Te martwe pola mogą być znacząco zredukowane poprzez poruszanie przez konia głową na boki. Konie są w stanie również poruszać gałkami ocznymi niezależnie od siebie nawzajem, a ich oczy automatycznie obracają się dookoła własnej osi, gdy opuszczają i podnoszą głowę, tak, aby źrenica była zawsze ustawiona równolegle do horyzontu, zapewniając jak najszerszy kąt widzenia (podobnie jak u owiec i kóz).

Większość pola widzenia konia to wizja monokularna - czyli widoczna pojedynczym okiem. W obszarze wizji monokularnej, konie nie są w stanie ocenić objętości obiektów i dystansu. Wizja binokularna konia, która pozwala na dokładniejsze, trójwymiarowe widzenie to ok. 60 stopni z przodu, gdzie pole widzenia obydwu oczu nachodzi na siebie.


Źródło obrazka
Uznaje się, że koń widzi kształty obiektów mniej ostro od człowieka, ma też słabszą ocenę odległości, a kolory widzi wyłącznie w spektrum żółci i błękitu, podobnie jak wiele innych ssaków. Konie mają słabszą adaptację źrenicy niż ludzie (łatwiej je oślepić i wolniej przyzwyczajają się do ciemności) ale lepiej niż człowiek widzą w słabych warunkach świetlnych. Ich wzrok jest nastawiony na ruch - rejestrują go z dużo większą dokładnością niż ludzie. W pewnym sensie, widzą w dużo większej liczbie klatek na sekundę niż my, co pewnie przekłada się też na błyskawiczne tempo reagowania.

Koń ma cztery nogi, a potknie się

Konie oceniają dystans i trójwymiarowość obiektów dużo mniej dokładnie niż ludzie, i nie są w stanie widzieć rzeczy bezpośrednio pod swoimi nogami. Choć są w stanie reagować na nawet niewielkie przeszkody w pełnym galopie, robią to praktycznie “na pamięć”. Ćwiczenia wymagające dokładnego stawiania nóg mogą być dla konia wymagające, nie mówiąc o skokach, gdzie koń często ma bardzo mały margines czasu by odpowiednio przygotować się na moment lądowania. Z podobnego powodu konie niechętnie i ostrożnie przekraczają kałuże, bo nie są w stanie ocenić, jak głębokie mogą być.


W tym typie przeszkody crossowej koń widzi, że musi wylądować niżej niż wysokość gruntu przed przeszkodą dopiero, gdy już jest w powietrzu. I do tego musi wylądować w wodzie bliżej nieokreślonej głębokości.


Mówi się, że stanowi to próbę dzielności dla konia, ale przeszkody z obniżeniami terenu nie bez powodu prowadzą do częstych upadków jeźdźców i koni. Nieraz można zobaczyć próby, gdzie na palcach jednej ręki można policzyć konie, które de facto cudem wyratowały równowagę po mylącej dla nich przeszkodzie.

Jak ślepe konie

Koniom zdarza się stracić wzrok, na skutek wypadku choroby lub podeszłego wieku. Reagują na to różnie - niektóre przystosowują się łatwo, używając słuchu i dotyku przy orientacji w terenie, inne mają z tym duży problem. Konie mają dobrą pamięć przestrzenną - niewidome konie potrafią nieraz biegać po pastwisku bez wpadania na ogrodzenie, ponieważ pamiętają jego wymiary i są w stanie ocenić, w którym miejscu się znajdują.


Endo, internetowy poster boy niewidomych koni. Stracił oczy w wyniku choroby, ale zniósł to wyjątkowo dobrze, a jego właścicielka wyspecjalizowała się w szkoleniu niewidomych koni.

Pomijając takie wypadki, w konkretnych wypadkach umyślnie ogranicza się koniowi pole widzenia. Taką funkcję pełnią klapki na oczach i okulary wyścigowe, które zasłaniają koniowi część lub całość wizji monokularnej, skupiając jego wzrok do przodu.



(Image by Stéphane CHADOURNE from Pixabay)

Podobnie jak innym roślinożercom, zasłonięcie oczu w stresującej sytuacji pomaga koniom się uspokoić, więc czasami robi się to w krytycznych sytuacjach by zapobiec atakowi paniki.

Słuch


Źródło

Koń słyszy dużo. Zasięg słyszalnej częstotliwości:

  • dla człowieka to ok. 20 Hz - 20 000Hz,
  • dla konia to ok. 50 Hz - 33 000Hz.
  • (dla porównania) dla psa ok. 40 Hz - 60,000 Hz.

Człowiek słyszy więc lekko niższe dźwięki, niż te, które są w zakresie końskiego słuchu, ale koń słyszy pewien zakres ultradźwięków - wyższe tony niż człowiek, ale niższe niż te, które jest w stanie usłyszeć pies. Konie mają także bardzo czuły słuch - ich uszy mogą obracać się o 180 stopni niezależnie od siebie. Mówi się, że konie słyszą głośne dźwięki do odległości 4km (a więc prawie dwukrotnie dalej niż ludzie), aczkolwiek nie jest jasne jak głośne byłyby to dźwięki. Uznaje się też, że konie słyszą dźwięk bicia serca stojących blisko koni i ludzi i reagują na dźwięk przyspieszonego bicia serca, jako na sygnał potencjalnego niebezpieczeństwa. Ich postrzeganie jest szczególnie wyczulone na wysokie dźwięki, takie jak szelesty trawy i trzaski łamanych gałęzi jako dźwięki potencjalnego drapieżnika.
Konie rozpoznają także emocje człowieka poprzez ton jego głosu i wykazują negatywną reakcję na zdenerwowany ton i podniesiony głos.

Węch

Konie mają 60-krotnie lepszy węch niż ludzie, porównywalny do psów. Używają go do wykrywania drapieżników i komunikacji. Węch pomaga koniom w identyfikacji pobratymców (w tym własnego potomstwa), statusu, płci, stanu zdrowia i stanu emocjonalnego innych koni, rozmnażaniu (ogier jest w stanie wyczuć czy klacz jest w rui, klacze są w stanie rozpoznać, czy inna klacz jest w ciąży), identyfikacji przedmiotów i rozpoznaniu tożsamości i stanu emocjonalnego człowieka. Konie używają także węchu do poszukiwania wody i rozpoznawania czy nadaje się do picia oraz unikania spleśniałych i trujących roślin. Węch pełni też znaczącą rolę w nawigacji.
Konie mają poza receptorami węchowymi w jamie nosowej dodatkowy narząd Jacobsona na styku jamy nosowej i podniebienia. Gdy koń wyczuje ciekawy dla niego zapach podwija górną wargę w charakterystycznym grymasie, co pozwala mu lepiej go przeanalizować (tzw. “grymas Flehmen”)


Źródło

Dotyk

Konie mają grubszą skórę niż ludzie, ale są wrażliwe na dotyk i są w stanie wyczuć bardzo delikatny nacisk na skórę i sierść (np. lądującego na sierści owada).
Zmysł dotyku konia jest generalnie bardzo czuły i człowiek wykorzystuje to do komunikacji z koniem podczas jazdy - nacisk na poszczególne części ciała, takie jak boki, potylica, grzbiet nosa czy język i dziąsła służą za sygnały do wykonania poszczególnych czynności. Co ważne, stały nacisk czy brutalne traktowanie może zniszczyć zakończenia nerwowe w tych częściach ciała i kompletnie “uodpornić” konia na działanie pomocy jeździeckich.


Źródło

(Image by Alexa from Pixabay)

Ważnymi elementami końskiego zmysłu dotyku są włosy czuciowe na końskim pysku i dookoła oczu. Te dookoła oczu pełnią funkcję ostrzegawczą - pomagają koniowi reagować, gdy coś zbliża się do jego oka. Te na pysku są bardzo wrażliwym narządem dotyku. Koń nie widzi tego, co jest bezpośrednio pod jego pyskiem - wliczając w to pożywienia. Włosy czuciowe pomagają mu wyczuć kształt i fakturę przedmiotu blisko jego pyska, a nawet wyczuć drobne wibracje ziemi, które mogą ostrzec go, że coś się zbliża, gdy się pasie.
Często pomijanym elementem zmysłu dotyku konia jest również podeszwa kopyta. Konie mają w niej ograniczone czucie i potrafią wyczuć fakturę i strukturę podłoża, oraz również wibracje gruntu.

Wrażliwe części końskiego ciała to (w zależności od osobnika) głowa, gardło, brzuch, słabizna, ogon i nogi. Słabo unerwiona część to włosie grzywy i zewnętrzna część puszki kopytowej. Konie nawzajem drapią się często po grzbiecie i zadzie, gdzie same nie mogą dosięgnąć, i robią to bardzo energicznie.


Źródło
Konie generalnie lubią być drapane. Jeżeli jednak koń postanowi być uprzejmy i odwzajemnić się drapaniem człowiekowi, lepiej odwieść go od tego pomysłu, chyba że masz na sobie grube i mocne ubranie. Pomimo wrażliwości na dotyk, końska skóra jest dużo grubsza od ludzkiej i jest bardziej odporna na drapanie i szczypanie zębami.

Dlaczego koń się płoszy?

Jak wynika z powyższych, koń ma ekstremalnie czułe zmysły i ze względu na bycie uciekającym roślinożercą, cały czas jest gotów do ucieczki. Fałszywa identyfikacja zagrożenia w naturalnych warunkach co najwyżej go zmęczy. Brak rozpoznania zagrożenia może kosztować go życie.

Z uwagi na to, nawet wychowujące się od źrebaka wśród ludzi konie są bardzo sceptycznie nastawione do głośnych, nieznanych dźwięków oraz dziwnych, zwłaszcza pojawiających się nagle w polu widzenia obiektów, naturalnych lub nie (pozdrawiam bażanta który wyfrunął z krzaków pod nogi mojego konia na rajdzie XD). Warto brać pod uwagę, że wizja monokularna jest osobliwie połączona z końskim rozumowaniem. Mając prawie kompletny ogląd sytuacji dla konia do “pojawienia się czegoś nagle” zalicza się wyłonienie się czegoś z martwego pola za zadem lub pod szyją. Stąd zasada bezpieczeństwa, że do konia nie podchodzi się do tyłu - pojawiwszy się “znikąd” w odległości metra można niechcący zaskoczyć konia, który myślał o niebieskich migdałach, co może skończyć się bardzo źle. Konie także inaczej rozpoznają obiekty widziane z dwóch różnych stron (np. ta sama przeszkoda do której podchodzi się z lewej lub prawej strony). Cały roślinożerny mózg konia jest w trybie domyślnym zajęty znajdowaniem elementów niepasujących do układanki, dlatego nowy obiekt w znanym terenie również będzie dla konia podejrzany. Konie trzymane w boksach i stajniach zamiast na pastwisku mogą być nawet niezbyt dobrze obeznane z dźwiękami natury, i byle trzask gałązki czy szelest liści spowoduje, że puszczą się pędem. Nagły ból, taki jak ugryzienie owada czy nadepnięcie na coś ostrego bardzo często wywoła u konia gwałtowną reakcję.

Czynnikiem, który wzmaga nerwowość konia, jest samotność. Koń instynktownie szuka towarzystwa innych koni, ponieważ w stadzie jest łatwiej wykryć drapieżnika i zmniejszyć ryzyko bycia przez niego schwytanym. Jeżeli koń ufa osądowi człowieka i czuje się w jego towarzystwie bezpiecznie, będzie odważniejszy i mniej skłonny do ucieczki. Temperament jest dziedziczny - niektóre rasy koni, w szczególności te szybkie i gorącokrwiste będą często nerwowe i neurotyczne, podczas gdy zimnokrwiste i pierwotne konie należą do spokojniejszych i odważniejszych. Niektóre rasy koni, np. koń andaluzyjski, są generalnie uznawane za odważne i były selekcjonowane w tym kierunku.

Konsekwencje światotwórcze

Potwory i dzikie fantastyczne zwierzęta będą przerażające nawet dla bardzo odważnych koni. Jeżeli wierzchowce w Twoim conie powinny być spokojne w obliczu huku broni palnej, artylerii lub efektów dźwiękowych lub świetlnych magii, muszą być do tego stopniowo przyzwyczajane na etapie szkolenia. Ważne, spłoszenie się zaprzężonych koni będzie dużo bardziej tragiczne w skutkach niż spłoszenie się wierzchowca. Po zachowaniu koni można poznać czy w okolicy są jakieś inne konie, drapieżniki lub niepokojący hałas. Konie można spokojnie obsadzić w roli wykrywaczy nienaturalnych zapachów, zbyt słabych by wyczuł je człowiek. Konie są wrażliwe na zapach krwi i rozkładu, CHYBA że są do niego przyzwyczajone. Konie juczne używane do znoszenia zwierzyny po polowaniach nie będą reagować na te zapachy bardzo negatywnie, choć truchło drapieżnika wciąż może je niepokoić. Spłoszenie się konia od byle pierdoły jest na tyle nieprzewidywalne, że jest bardzo realistyczną formą wypadku podczas podróży, czy na polowaniu. Są mądre konie, które szybko zorientują się, że jednak rzeczona pierdoła nie próbowała ich zjeść i zatrzymają się, i są takie które raz wprowadzone w stan paniki pójdą w długą, zostawiając swojego jeźdźca na pastwę losu.

2 polubienia

Na dzisiaj garść luźnych ciekawostek, dotyczących oszustw przy sprzedaży koni. Oczywiście tekst wyłącznie do użytku światotwórczego, chociaż jeśli chcielibyście kiedyś kupić konia, to może przynajmniej posłuży za fajne wprowadzenie do tematu.

Ze sprzedażą konia ongiś było trochę, jak ze sprzedażą samochodu - drogie to, potrzebne do życia lub prowadzenia gospodarstwa/biznesu, a stosunkowo łatwo zostać okantowanym, jeśli człowiek się nie zna (a nawet czasem jak się zna). Skala problemu bywała historycznie taka, że termin horse trading w języku angielskim w późnym XIXw. stał się synonimem naciągania rzeczywistości, coś jak współcześnie określenie used car salesman, a w XVI wiecznych angielskich listach wyrażano niechęć do zawodowych handlarzy końmi. Co zatem fikcyjny oszust mógłby zrobić, żeby sprzedać konia, którego ktoś o zdrowych zmysłach by nie chciał?

Podmalowany koń

Nie spotkałam się z opisami, żeby ktoś użył konkretnie tej techniki do oszustwa przy sprzedaży, bardziej patrząc na praktyki powszechne na wystawach czy zawodach - konia można do sprzedaży odpicować na glans, wliczając w to wybielenie białych odmian kredą, wypastowanie kopyt, naoliwienie okolic pyska i oczu oliwką lub natarcie pigmentem by optycznie powiększyć oko i zwiększyć wyrazistość wyglądu. Nawet ogon można przedłużyć i dodać mu objętości poprzez wplecenie w niego dodatkowego włosia. O ile takie zabiegi można by uznać za stosunkowo nieszkodliwą pielęgnację (większość stanowi część typowego przygotowania do wystawy lub zawodów), o tyle ma to też swoją ciemniejszą, mniej uczciwą stronę. Odmiany mogą być bowiem zafarbowane na ciemno, jeśli akurat z jakiegoś powodu nie byłyby pożądane - to szczególnie paskudna technika w kontekście przekrętów na zawodach czy wyścigach, bo odmiany stosuje się często do identyfikacji koni. Podobnie z nacieraniem spodu ogona czymś drażniącym (okrutne rozwiązanie stosowane niestety w niektórych klasach jeździectwa pokazowego, szczególnie w Stanach), dzięki któremu umiejętny kupiec mógłby przekształcić niezbyt udaną lub w letargiczną szkapę w ognistego temperamentem rumaka, wysoko noszącego ogon. Panie, toż to dolew krwi orientalnej!

Ciekawostka, współcześnie zdarza się, że właściciele zwłaszcza siwych lub srokatych koni farbują na dzikie kolory grzywy i ogony swoich zwierząt - grzywę i ogon można co prawda zgolić, ale nietypowy wygląd rzucający się w oczy może pomóc w szybkiej identyfikacji, jeśli zwierzę zaginie lub zostanie ukradzione.

Maskowanie kulawizn i urazów

Konie, choć mają tendencję do ukrywania urazów, generalnie nie kłamią. Gdy coś je boli, zazwyczaj odbija się to na zachowaniu lub ruchach. Są jednak kulawizny, które można zamaskować - podając na nogi rozgrzewające wcierki, lub w czasach współczesnych, innego rodzaju leki. Jest to powód, dla którego niektórych rodzajów wcierek nie wolno stosować w warunkach sportowych - inspekcja weterynaryjna może nie wychwycić na czas, że koń ma jakąś nie do końca zaleczoną kontuzję, czy przeciążenie. Współcześnie wiele rzeczy można wyłapać mając aktualne zdjęcia RTG nóg konia, ale nie wszystko będzie na nich widoczne - urazy tkanek miękkich potrafią być wyjątkowo upierdliwe do leczenia u zwierzęcia, które fizycznie potrzebuje stania na nogach do prawidłowego funkcjonowania. Niektóre kulawizny również “ustępują” lub stają się mniej widoczne po rozgrzaniu konia - w takim wypadku należy traktować ewidentnie “przegonionego” przed prezentacją konia za podejrzanego.

Wady ukryte

O ile dobrze pamiętam, istnieje kilka rodzajów “wad ukrytych”, do których zaliczają się głównie nałogi stajenne i choroby przewlekłe, o których sprzedający ma obowiązek poinformować kupującego. W Polsce od praktycznie pół wieku istnieje rozporządzenie o “wadach zwrotnych”, lub “wadach głównych”, które pod pewnymi warunkami mogą unieważnić sprzedaż konia. Należy do nich łykawość konia (nałóg stajenny szkodliwy dla konia, bardzo ciężki do wytępienia i łatwo podchwytywany przez inne konie), dychawica świszcząca (chroniczne schorzenie powodujące charakterystyczne charczenie konia przy wysiłku), wartogłowienie (przewlekłe schorzenie mózgowia lub opon mózgowych) i przewlekłe zapalenie oczu powstałe na tle nieurazowym. Jak sytuacja dokładnie wyglądała prawnie z punktu widzenia historii - nie wiem, ale w XIX wieku w Polsce jarmarki końskie stanowiły zarówno wydarzenie ekonomiczne, jak i społeczne wśród warstwy chłopskiej. Powszechne było zarówno długie targowanie się, jak i opijanie udanej transakcji. Ciężko jednak wyobrazić sobie, że spory na tle wad konia, które sprzedający z korzyścią dla siebie przemilczał, nie miały miejsca.

Zmęczony, czyli szczęśliwy

Intensywne lonżowanie konia przed oględzinami powinno także być co najmniej podejrzane. Raz, że może lekko oszukać stan kondycyjny konia - bo tak, jak u człowieka świeżo po siłce, tak i u konia świeżo po treningu mięśnie pokazują się bardziej, dwa, że może ukryć niektóre urazy, a trzy, że może ukryć niektóre narowy. Zmęczony koń będzie, kolokwialnie mówiąc, mniej się stawiał pod siodłem. Niektóre poradniki radzą nawet, żeby przyjeżdżać na oględziny konia bez podawania godziny, tak, żeby koń nie mógł zostać wcześniej zaprawiony środkami uspokajającymi. Za potencjalny sygnał cwaniactwa, zwłaszcza w Ameryce, uznaje się także prezentowanie konia wyłącznie w siodle - bo pod tym siodłem może być bardzo różnie z jego grzbietem, albo może się okazać, że koń sprawia kłopoty przy siodłaniu.

Koń o małym przebiegu

Cały ten wpis był zainspirowany tak naprawdę krótkim fragmentem w powojennej broszurze (Koń - jego wychów-okucie-pielęgnacja oraz najważniejsze choroby i środki lecznicze, K. Lange, 1946), gdzie w dodatku o kupnie koni było wspomniane, aby strzec się nieuczciwych sprzedawców, którzy potrafią wypalić rejestry na końskich zębach.

We wcześniejszym poście pisałam, że ciężko jest oszukać metodę rozpoznawania wieku po końskich zębach - okazuje się jednak, że owszem, znajdowali się pomysłowi oszuści, którzy “dodawali” koniom rejestry na zębach (charakterystyczne plamy pojawiające się na powierzchni ściernej zębów), “ujmując” im przy tym wieku. Technicznie więc rzecz biorąc, istniało coś takiego, jak koń na kręconym liczniku.

2 polubienia