Przewodnik po koniach i podróżowaniu wierzchem, oraz zbiór interesujących, ale potencjalnie przydatnych ciekawostek na temat koni, które mogą się przydać w światotwórstwie. Będę wrzucać odcinkami, żeby łatwiej było mi go opracować. Jak macie jakieś pytania to wrzucajcie, pogrzebię w literaturze i może coś znajdę.
Podane wartości liczbowe są orientacyjne i w pewnym uproszczeniu, obrazki z Wikimedia Commons lub własnego autorstwa.
Jak duże są konie?
Wzrost konia mierzy się w kłębie - o tyle przydatne, że jest to również blisko do wysokości, na jakiej się siedzi będąc na końskim grzbiecie.
Wzrost i waga konia zależą od rasy. Pomijając przypadki karłowatości, rekordzistów i konie miniaturowe, skrajności w wzroście koni to 90cm - 190cm w kłębie. Rozpiętość wagowa u dorosłego konia sięga od 180kg (bardzo małe kuce) do 1200kg (największe konie pociągowe).
Współcześnie przeciętny koń wierzchowy (przykład na zielono na wykresie) ma wysokość w kłębie 150 - 170cm. Taki koń waży ok. 450-600kg.
Jak szybko poruszają się konie?
Większość koni porusza się w trzech chodach.
Stęp (najczęściej wykorzystywany na dłuższym dystansie) - przeciętnie 7-8 km/h
Kłus - 10-15 km/h
Galop - 16-27km/h (wg innego źródła ok. 33km/h).
Gdy galop rozciąga się wystarczająco, żeby zmienił się jego rytm (zamiast trzech uderzeń kopyt słychać cztery) mamy do czynienia z cwałem.
Cwał: 40-48 km/h. Rekordowa zanotowana prędkość koni wyścigowych w cwale to 88km/h na bardzo krótkim dystansie, 72km/h, na dłuższym (ok. 400m). Przeciętny koń nie będzie jednak w stanie biec tak szybko.
Poza trzema podstawowymi chodami istnieje wiele populacji koni które mają wrodzone zdolności posługiwania się innymi chodami, które bywają wygodniejsze dla jeźdźca. Konie posługujące się np. inochodem, krokiem podobnym do kłusa, ale bardziej kołyszącym, były popularne w średniowieczu.
Ile może unieść koń?
Koń może regularnie nosić na swoim grzbiecie do 20% swojej wagi. Do tej wagi zalicza się jeździec wraz z wyposażeniem i rząd (czyli siodło, ogłowie i wszystko inne co koń ma na sobie). Obciążenie sięgające 30% jego wagi nie złamie mu grzbietu, ale może mu zaszkodzić jeżeli będzie się przytrafiało regularnie.
Ile może pociągnąć koń?
Koń jest w stanie uciągnąć:
do 10-15% wagi swojego ciała jako ładunek wlekący się po ziemi (np. kłodę przy zrywce),
do 150% wagi swojego ciała, jeżeli ładunek jest na kołach.
Większa liczba zaprzężonych koni zwiększa możliwy do uciągnięcia ciężar, ale jest tak tylko do ok. 6-konnego zaprzęgu. Dalsze zwiększanie liczby koni w zaprzęgu nie zwiększa znacząco jego siły. Na uciąg wpływa także kondycja zwierzęcia, podłoże, rodzaj uprzęży i ukształtowanie terenu.
Marszruta i maksymalne tempo podróży wierzchem:
Zdrowy, silny koń w dobrej kondycji jest w stanie pokonać dziennie ok. 32-48km regularnym marszem (przy żywym stępie przelicza się to na ok. 4 - 6 h marszu, nie licząc przerw na odpoczynek).
Przyspieszona podróż sprawi, że wierzchowiec szybciej się zmęczy. Najszybszym sposobem podróży wierzchem była podróż rozstawnymi końmi, gdzie na rozstawionych posterunkach zostawiano zmęczonego konia i wsiadano na czekającego tam wypoczętego wierzchowca, co pozwalało utrzymać dość forsowne tempo. Minus takiego rozwiązania, to że wymaga ono wcześniejszego przygotowania albo sieci funkcjonujących posterunków.
W Pony Express, stosunkowo nieodległej historycznie poczcie operującej na tej zasadzie pojedynczy koń pokonywał szybkim kłusem lub galopem jednorazowo 16-24km pod bardzo lekkim jeźdźcem. Patrząc na przeciętną prędkość chodów, podróż taka prawdopodobnie trwała ok. godzinę. Nieprzerwany szybki kłus lub galop jest jednak również męczący dla jeźdźca, więc taki sposób poruszania się nie jest zbyt przyjemny.
EDIT: tempo marszu kawalerii
Do orientacyjnego określania ile czasu zajmuje przemarsz jakim chodem może się przydać tabela chodów (skan z s. 21 tomu 54 Wielkiej Księgi Kawalerii Polskiej):
Wg danych o przemarszach kawaleryjskich z czasów II RP, co 3-4 dni marszu zarządzano całodniową przerwę, a krótkie przerwy robiono zazwyczaj co 2h. Oczywiście warunki i organizacja podróży w conach może być zupełnie inna, ale można to traktować jako swoistą wartość orientacyjną.
Shire to nie nazwa własna. Historycznie znaczyło mniej więcej tyle co “hrabstwo” i zdaje się mieć konotacje z brytyjskimi terenami wiejskimi. Łoziński zgodnie z zaleceniami Tolkiena przełożył to jako “Włość”, stąd hobbici swoją włość nazywają po prostu włością przez duże W. I koń Shire to też będzie taki koń z brytyjskiej włości, brytyjski koń włościański, nazwany przez kogoś, komu koń skojarzył się z brytyjską włością.
Disclaimer: wyłącznie do użytku światotwórczego, nie jestem zootechnikiem.
Potrzeby wierzchowca: jedzenie i picie
Dieta
Podstawowym jedzeniem konia jest trawa - w formie świeżej (czyli pastwisko), lub suszonej (siano), które opcjonalnie można zastąpić słomą lub różnymi innymi suszonymi mieszankami roślin. Koń naturalnie zjada po trochu trawy prawie cały czas. Trawa lub siano jest pożywieniem dość ubogim w wartości odżywcze, więc jeśli koń wykonuje pracę, jakiej nie wykonywałby naturalnie, często wymaga dodatkowej paszy tzw. treściwej - owsa, kukurydzy lub innych zbóż. W zależności od rasy, niektóre konie będą w stanie przetrwać i zachować dobrą kondycję na samej trawie, jednak rzadko będą to konie, które na co dzień ciężko pracują. Takie “łatwe w utrzymaniu” konie zazwyczaj są nieduże i krępe, w typie ras prymitywnych. Konieczność dokarmiania koni zbożem wpływała znacząco na koszt utrzymania koni i logistykę oddziałów kawaleryjskich.
Smakołyki
Jabłka, marchew, wysłodki buraczane i tym podobne smakołyki stanowią swoisty dodatek, który konie lubią, ale nie potrzebują go by funkcjonować. Czasami ludzie także karmią swoje konie ciastkami, cukierkami itp. w ramach nagrody. Przekarmianie konia takimi dodatkami może spowodować kłopoty z trawieniem, które są dla zwierzaka dość groźne.
Historycznie jednym ze smakołyków dla konia był chleb, zawsze wysuszony na wiór (mokry chleb im szkodzi).
Czy konie jedzą mięso?
Koń jest roślinożercą, ale jeżeli brakuje mu jakichś składników odżywczych okazjonalnie może zdarzyć mu się zjeść małe zwierzę (mysz, pisklę) lub podebrać jajko ptactwu. W sytuacji dramatycznego braku makroelementów, niektóre podręczniki polecają podawanie bardzo małych ilości mączki mięsnej, rybnej lub z krwi. (1) Konie jednak nie są przystosowane do jedzenia mięsa w większych ilościach, i legendy o mięsożernych koniach raczej są mocno przesadzone.
Suplementacja
Jako suplementy końskiej diety często wykorzystuje się słone lizawki. Tradycyjnie, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii niektóre konie raz na jakiś czas dostają do picia ciemne piwo, które ma pomagać im w regulacji temperatury ciała.
Ile paszy i wody potrzebuje koń?
Przeciętny koń zjada ekwiwalent 1,5 - 2,5% swojej wagi dziennie. (2)
W związku z tym, przeciętny koń wierzchowy wagi 500kg będzie zjadał 7,5 - 12,5kg paszy dziennie. Zazwyczaj ok. 80% z tego stanowi siano, a pasza treściwa 20%, co dawałoby nam orientacyjnie 6 - 10kg siana (siano często oferuje się na zasadzie “do woli”) i 1 - 2kg zboża. Górna granica tego, co może zjeść dziennie taki koń to 15kg siana i ok. 8 kg owsa. (3)
Oczywiście, jeżeli mamy do czynienia z koniem wykonującym ciężką pracę, ilość owsa będzie się zwiększać.
Przykładowo, regulamin kawalerii II RP (4) zakładał, że każdy kawalerzysta woził ze sobą 3kg owsa - co było blisko normy dziennej racji w polu dla konia kawaleryjskiego w 1919 roku (3,5kg owsa dziennie). (5)
Powyższe obliczenia liczą się w momencie, gdy koń z takiego czy innego powodu nie ma możliwości paść się na pastwisku. W przypadku pastwiska, na stały wypas jednego konia potrzeba 0,5-1ha pastwiska. (6)
Koń dziennie przeciętnie wypija 30l wody (7), jednak konkretna ilość zależy od m.in. temperatury powietrza - koń, podobnie jak człowiek poci się, żeby się ochłodzić, więc w upale traci o wiele więcej wody.
Koń spędza prawie całe życie na nogach, stąd jeśli coś jest nie tak z jego kopytami, jest to poważny problem. W trakcie ruchu każde kopyto działa jak pompa wspomagająca krążenie w oddalonej od serca kończynie.
W naturalnych warunkach końskie kopyto dba o siebie samo - ściera się gdy koń wędruje po zróżnicowanym terenie w poszukiwaniu wody i pożywienia. Udomowione konie jednak są inaczej obciążone i często mają radykalnie inne warunki życia niż ich dzicy pobratymcy, przez co część opieki nad koniem od zawsze sprowadza się o dbanie o kopyta.
Po co są podkowy?
Podkowy zasadniczo chronią kopyto przed nadmiernym starciem, kiedy koń porusza się często po twardym, zbitym lub kamienistym podłożu. Do tej kategorii zaliczają się prawie wszystkie rodzaje utwardzonych i gruntowych dróg - więc nic dziwnego, że podkowy cieszą się od wieków dużą popularnością, a nawet przed ich wynalezieniem w starożytności próbowano chronić końskie kopyta za pomocą skórzanych końskich butów, czy butów o metalowej podeszwie.
Używanie podków powoduje, że kopyta się nie ścierają, a skoro się nie ścierają, trzeba je własnoręcznie skracać. Struganie, czy werkowanie kopyt stosuje się nawet u koni, które nie noszą podków w ogóle, po to, by utrzymywać kopyto we właściwym kształcie i długości.
Jak często podkuwa się konia?
Konia podkuwa się regularnie co ok. 4-6 tygodni, i częstotliwość ta jest bardzo podobna w źródłach historycznych. (1)
Koniowi przy przekuwaniu zdejmuje się podkowy, struga kopyta i zakłada nowe podkowy.
Większość podków jest przybijana gwoździami do końskiego kopyta, więc trzeba zrobić to umiejętnie, tak żeby trafić we właściwe miejsce i nie urazić żywej tkanki wewnątrz kopyta. Historycznie, większość kowali było jednocześnie podkuwaczami. Podkowy, choć od XIII w. były możliwe do kupienia w gotowej formie najczęściej wykuwało się na wymiar (co czasami robi się do dziś), a biorąc pod uwagę, że każdego konia trzeba było przekuć co 2 miesiące, było to dla kowala dość stałe źródło zarobku. Kowale często potrafili także zidentyfikować dużo końskich schorzeń - obecnie podkuwnictwo również jest fachem mieszczącym się gdzieś pomiędzy kowalstwem a weterynarią, gdzie poza technicznymi umiejętnościami trzeba wykazywać się sporą wiedzą medyczną.
Koniom również tradycyjnie zdejmuje się podkowy na zimę (z pewnymi wyjątkami) i jeżeli mają spędzić dłuższy czas na pastwisku. Prawidłowo przybita podkowa nie powinna ograniczać zbytnio naturalnego ruchu kopyta, ale w pewnym stopniu zawsze zmienia mechanikę tego, jak kopyto działa, stąd współczesny trend odchodzenia od podków, jeżeli koń ich nie potrzebuje.
Czy można podkuć inne zwierzę?
Tak, poza końmi można podkuć osły i muły, są także historyczne przykłady podków dla wołów.
(skan ponoć pochodzi z: Ivan Sparks (1999) Old Horseshoes Shire Publications)
Kuty na cztery nogi
No właśnie, czy zawsze na cztery? Obecnie często można się spotkać z końmi które mają podkute tylko dwie przednie nogi ponieważ ich tylne nogi nie są poddawane tak dużym obciążeniom, jak przednie. Jednak jeśli mowa o koniu kawaleryjskim lub bojowym, prawdopodobnie będzie miał podkute wszystkie cztery. Poza bardziej uniwersalną ochroną przed ścieraniem, podkowy powodują także, że kopnięcie, zwłaszcza tylnymi nogami, jest dużo groźniejsze.
Dość powszechnie podkuwane na cztery nogi są także konie pociągowe, które poruszają się po utwardzonych drogach.
“Awarie” kopyt
Pomoc kowala w trakcie konnej podróży może być potrzebna, gdy koń zgubi podkowę. O ile koń może podróżować jeszcze przez jakiś czas jeśli podkowa po prostu poluzowała się i odpadła, o tyle dłuższa podróż w ten sposób byłaby dla niego równie przyjemna i dobra, co dla nas marsz w jednym bucie.
Koń może sobie także przypadkiem zedrzeć jednym kopytem podkowę z drugiego kopyta, co z powodu użytej siły może mieć gorsze konsekwencje.
Dość powszechną rzeczą, jaka może się także przytrafić w drodze z kopytem, to utknięcie w nim kamienia - może się on zablokować w naturalnych strukturach kopyta lub między kopytem a podkową, ale prawie zawsze można go usunąć własnoręcznie. Zaniedbanie usunięcia kamienia może doprowadzić do podbicia kopyta, czyli de facto posiniaczenia podeszwy kopyta.
Kopyto może doznać różnych innych kontuzji, ale choroby wolę zostawić na inny odcinek.
Specjalne podkowy
Kącik ciekawostek. Podkowy można wykorzystać do korekcji niektórych wad postawy konia (np. podkowy o różnych grubościach są przydatne jeśli koń ma naturalnie jedną nogę nieco krótszą). Podkowy lecznicze wykorzystuje się do odciążania niektórych struktur w kopytach koni chorych na zapalenia kopyt, lub cierpiących na kontuzje ścięgien.
Jeżeli potrzebna jest dodatkowa ochrona antypoślizgowa w podkowy można wkręcić wystające ćwieki - tzw. hacele. Hacele wykorzystuje się powszechnie w niektórych sportach.
W XIX wieku z problemem pochyłych ulic radzono sobie w bardzo ciekawy sposób - bruk był kładziony w ten sposób, by były w nim regularne szczeliny w poprzek ulicy, a sam kamień brukowy był mniej więcej szerokości długości końskiego kopyta. Dzięki temu konie pociągowe, podkute podkowami na hacelach lub specjalnymi podkowami z dodatkowymi wystającymi z tyłu częściami mogły zaprzeć się o szczeliny ciągnąc ładunek pod górę. Podkowy koni pociągowych mają często także wbudowane poprzeczne klocki lub sekcje które mają ułatwić im zwalnianie.
Wiek i płeć, czyli podstawowa metryka wierzchowca.
Jak długo żyją konie?
Przeciętnie koń żyje ok. 20-30 lat, ale może dożyć i ponad czterdziestu lat. Rekordzista, Old Billy, ponoć dożył 62 roku życia. Biorąc pod uwagę, że największe problemy w podeszłym wieku sprawiają koniom zęby i kłopoty z trawieniem, ich długość życia często zależy od osiągnięć medycyny weterynaryjnej i właściwego żywienia.
Etapy życia u konia
Od konia w różnym wieku można spodziewać się różnych rzeczy, zarówno jeśli chodzi o fizyczne możliwości, jak i o potrzeby. Poniższy podział jest bardzo orientacyjny, i nie jest oparty na żadnej oficjalnej klasyfikacji
Źrebię (0-1 lat)
Młode konia. Źrebięta ważą ok. 10% wagi swojej matki i potrafią stać i poruszać się samodzielnie bardzo szybko po urodzeniu. Źrebię z reguły stara się trzymać blisko matki, aczkolwiek starsze źrebaki chętnie bawią się z rówieśnikami i bywają ciekawskie. Żywią się mlekiem matki do ok. 6 miesiąca życia, choć od 2-3 miesiąca podjadają także trawę lub siano. W wieku 6 mcy w hodowli często odsadza się źrebięta od klaczy.
W tym wieku koń intensywnie rośnie, uzyskując swój docelowy wzrost i dojrzałość płciową. Wkracza także w dorosłość pod kątem relacji z innymi końmi. Zazwyczaj na tym etapie zaczyna się szkolenie konia, zwłaszcza pod kątem umiejętności powiązanych z pielęgnacją i transportem.
Obecnie przyucza się konie do jazdy w wieku ok. 3 lat, ale można to także zrobić później. Istnieją co prawda dość niechlubne wyjątki w postaci zajeżdżania nawet 1,5-rocznych koni wyścigowych, ale często wpływa to na późniejsze urazy koni w ich dorosłym życiu i taki trening nie ma na celu wyszkolenia posłusznego, wszechstronnego wierzchowca.
Koń na tym etapie ma już większość możliwości fizycznych dorosłego konia i jego wymiary, ale ciągle ma niewiele doświadczenia i często nadmiar energii. Jeżeli chodzi o szkolenie, konie w wieku 4-6 lat są często jeszcze bardzo niepewne siebie i otoczenia, 6-10 lat mają jeszcze dużo młodzieńczej werwy, ale jeżeli właściwie poprowadzone, już dużo lepiej wiedzą, czego się od nich wymaga. 4-5 rok życia to punkt w którym koń ma zazwyczaj największą, jeszcze młodzieńczą fizyczną wydolność - konie wyścigowe najczęściej w tym wieku kończą swoją karierę.
Wiek dojrzały (10-18 lat)
Konie na tym etapie życia są w sile wieku - wystarczająca ilość doświadczenia czyni je bardziej statecznymi niż młode konie i w tym wieku najczęściej są konie na najwyższych poziomach zawodów ujeżdżeniowych wymagających skomplikowanego wyszkolenia, sprawności i równowagi.
Wiek podeszły (18+)
Od 18-20 roku życia konia można uważać za geriatrycznego - jego fizyczna wydolność i zdrowie się pogarsza. Stare konie są często spokojniejsze niż młodsze, z uwagi na mniejsze poziomy energii i lata oswajania z różnymi bodźcami.
Konie, jeśli nie są specjalistycznie żywione, często na starość chudną, ich sierść robi się matowa i przetykana siwizną, o nierównomiernej strukturze. Czasami także z uwagi na zanik mięśni ich grzbiet może się zapaść, robiąc się łęgowaty.
Rosynant, Koń Don Quichota (Nils Kreuger, 1911) - malarskie przedstawienie starego konia.
Jak sprawdzić wiek konia?
Najbardziej powszechnym i dość starym sposobem jest dokładne obejrzenie końskich zębów. Końskie zęby rosną przez całe życie i kształt i stopień starcia siekaczy mogą zdradzić wiek konia. Ostatnia para mlecznych siekaczy zostaje zastąpiona stałymi zębami u konia dopiero w wieku 5 lat. Stąd frazeologizm o nie patrzeniu darowanemu koniowi w zęby.
Stan uzębienia to też czynnik stosunkowo ciężki do znaczącego oszukania przy sprzedaży konia, w przeciwieństwie do stanu zdrowia, narowów czy ogólnej kondycji zwierzęcia, które można zatuszować lub chwilowo zamaskować na różne sposoby.
Odległość pokoleniowa konia, czyli jak szybko można mieć nowe wierzchowce?
Hipotetyczny scenariusz: jesteś władcą, który chce wyposażyć dobrze swoją kawalerię, ale twoje lokalne konie mają niewystarczające rozmiary/osiągi. Jak szybko możesz spodziewać się nowych wierzchowców dla twoich oddziałów?
Ciąża u konia trwa prawie rok. Koń co prawda uzyskuje dojrzałość płciową w wieku ok. 1,5 roku, ale docelowy wzrost uzyskuje w wieku ok. 2 lat, a jego szkielet w pełni formuje się do 5-6 roku życia.
Zakładając, że chce się uzyskać konie dobre do jazdy, utarło się, że najwcześniej zajeżdża się, (to jest przyucza do jazdy), konie w wieku ok. 3 lat.
W minionych epokach nieraz czekano z zajeżdżaniem konia aż do 5 roku życia. Ma to dużo sensu, biorąc pod uwagę, że prymitywniejsze, lokalne rasy koni często dorastają wolniej, oraz że młode konie są z reguły bardziej niepewne, energiczne i płochliwe od starszych. W sytuacji, w której nie dysponujesz skutecznym sprzętem ochronnym, ten czynnik jest nie bez znaczenia.
Biorąc pod uwagę powyższe kwestie, chcąc wyhodować nowe pokolenie koni, trzeba poświęcić na to 4-6 lat.
Klacze, ogiery czy wałachy?
Poza wiekiem na użytkowość konia będzie także rzutować jego płeć. Klacze to konie płci żeńskiej. Konie płci męskiej dzielą się na ogiery - niewykastrowane samce, i wykastrowane wałachy. Technologię kastrowania koni przypisuje się Scytom, jednak na naszych terenach rozpowszechniła się w średniowieczu, razem z osadnictwem wołoskim (stąd nazwa).
Klaczy generalnie się nie sterylizuje, chyba że jest to absolutnie konieczne - z uwagi na to, że jajniki znajdują się głęboko w ich tułowiu, jest to dużo trudniejszy i bardziej ryzykowny zabieg niż kastracja ogiera.
W dzisiejszych czasach, konie jakie można spotkać pod siodłem to w przeważającej ilości wałachy lub klacze. Ogiery pod siodłem są w świecie przeciętnego miłośnika jeździectwa praktycznie rzadkością. Jest tak dlatego, że ogiery wymagają specjalnego traktowania - ze względu na instynkt reprodukcyjny, często okazują się nieposłuszne w towarzystwie klaczy i mogą nie dogadywać się dobrze z wałachami. Istnieją miejsca, gdzie jeździ się wyłącznie na ogierach (np. tradycyjnie w wielu miejscach w Hiszpanii, czy w Hiszpańskiej Szkole Jazdy w Wiedniu), jednak tam zazwyczaj ogiery trzyma się w większych grupach, a klacze są trzymane osobno. Odpowiada to naturalnemu zachowaniu koni w dziczy, gdzie młode ogiery zbierają się w tzw. stada kawalerskie, w obrębie których panuje względny spokój. Zachowanie pojedynczego ogiera bardzo zależy od jego osobistego temperamentu - jednak generalnie, jako grupa są mniej przewidywalne niż klacze, czy wałachy.
Jeżeli chodzi o stereotypy dotyczące charakteru, wałachy są uznawane za łagodne i wylewne, klacze są powściągliwe, bywają asertywne lub nawet złośliwe, lecz bardzo wierne. Ogiery uchodzą za odważne i ogniste, lecz skłonne do konfliktu i agresji i stąd nieprzewidywalne. Te stereotypy oczywiście są w pewnym stopniu krzywym zwierciadłem naturalnych zachowań koni różnych płci, i nie zawsze są zgodne z prawdą.
Historycznie rzecz ujmując, preferowano różne płci koni do różnych zadań - była to zarówno kwestia motywowana kulturowo, jak i praktycznie. To, od czego zależy czy bohater powinien dosiadać Bucefała czy raczej Kasztanki, jest zatem nieco bardziej skomplikowaną sprawą, którą postaram się przybliżyć w innym odcinku.
Rząd koński ma generalnie jedną podstawową funkcję - ma czynić jazdę łatwiejszą. Jeździec dzięki rzędowi jest w stanie utrzymać właściwą pozycję, lepiej panować nad koniem a i niekiedy wykonywać zadania, których nie mógłby podjąć się bez niego, koń natomiast może dzięki niemu nosić jeźdźca wygodniej, dłużej i łatwiej. Z punktu widzenia technologii i kultury, rodzaj i wykonanie rzędu może natychmiast powiedzieć obserwatorowi coś o jeźdźcu, szczególnie w sytuacji historycznej.
W dzisiejszym odcinku omówię podstawowe informacje, które warto wiedzieć o siodle i ogłowiu.
Czym jest ogłowie?
Ogłowie, in. uzda, to część rzędu, który zakłada się na głowę konia.
Ogłowie najczęściej (choć nie bezwzględnie) utrzymuje w pysku wędzidło, in. kiełzno - kawałek metalu, plastiku, skóry lub gumy który wkłada się do pyska konia, tak, aby opierał się na kawałku dziąsła pomiędzy siekaczami a trzonowcami. Do ogłowia są także przyczepione wodze (lub, w przypadku uprzęży zaprzęgowej dużo dłuższe lejce), które za pomocą kiełzna lub bez niego wywierają nacisk na różne części końskiej głowy, pozwalając jeźdźcowi kierować jej ustawieniem. Z reguły (!) koń ma tendencję do poruszania się w kierunku zgodnym z ustawieniem swojej głowy, więc jeśli skręcisz jego głowę, koń prawdopodobnie także skręci. Ogłowie służy do kierowania i wstrzymywania konia.
Nic jednak nie jest niezmienialne - praktycznie każdy element ogłowia można zmodyfikować lub się go pozbyć. O niuansach, typologii i dokładnej budowie tego sprzętu opowiem kiedy indziej.
Poza typowym ogłowiem wędzidłowym, na głowie konia często może wylądować też dużo prostszy w budowie kantar - kilka połączonych taśm lub sznurków ułatwiających przeprowadzanie konia z miejsca na miejsce i jego przywiązywanie.
Siodło typu klasycznego/angielskiego przeznaczone do skoków przez przeszkody Źródło obrazka
W przeciwieństwie do ogłowia, które zapewnia jeźdźcowi zwiększoną kontrolę nad zwierzęciem, siodło jest wynalazkiem na którym korzysta zarówno koń, jak i jeździec. Siodło amortyzuje tyłek jeźdźca na końskim grzbiecie - podstawą siodła jest zazwyczaj terlica, czyli stelaż wykonany z różnych, z reguły mniej lub bardziej sztywnych materiałów, który rozkłada ciężar jeźdźca na powierzchni mięśni grzbietu konia, odciążając koński kręgosłup i zapewniając swobodę ruchu kłębowi i łopatce.
Terlica siodła w typie westernowym - ten stelaż obija się wyściółką i skórą by uzyskać siodło. Płaskie elementy na jej spodzie tworzą dwa panele, które rozprowadzają nacisk kości kulszowych jeźdźca na większym obszarze.Źródło obrazka
Żeby siodło trzymało się grzbietu, musi być do niego przypięte - tą rolę spełnia popręg, czyli pas idący pod końskim tułowiem.
W przeciwieństwie do popularnego rozumienia nie opina się on jednak dookoła brzucha, a opiera się na wysokości końskiego mostka, tuż za przednimi nogami. Dzięki temu popręg jest stabilny, a elastyczna część żeber ma swobodę i koń może oddychać nawet z dociągniętym popręgiem.
Wysokość na jakiej powinien znajdować się popręg - większość klatki piersiowej ma zupełną swobodę ruchu.
Uzyto: Tablica anatomiczna autorstwa Hermana Dietricha, Skan z ed. Lewis S. Brown 1956 An atlas of animal anatomy for artists, Dover Publications, Nowy Jork.
Zerwanie się popręgu to awaria siodła która jest wspominana w historycznych tekstach - nie ma zbyt dużo rzeczy, które w takim scenariuszu uchroniłyby jeźdźca przed upadkiem z konia, bo leci się, siłą rzeczy, razem z siodłem.
Poza zaletami dla konia siodło jednak zapewnia zalety dla jeźdźca - poza zapewnieniem wygodnego, stabilnego siedzenia (na oklep, czyli siedząc bezpośrednio na koniu, trzeba przyzwyczaić się do ruchu końskiej skóry pod kolanami), w pewnym momencie pojawiło się także strzemię - wynalazek, który znacząco pomaga w utrzymaniu równowagi przy nagłych ruchach lub jeździe w trudnym terenie.
Inne elementy rzędu końskiego
Rząd na ogłowiu i siodle się nie kończy - poza dodatkowymi elementami które z reguły towarzyszą siodłu (np. potnik, in. czaprak - kawałek materiału lądujący między siodłem a koniem, który jak sama nazwa wskazuje, chroni siodło przed nasiąkaniem końskim potem, a konia przed obtarciem), na elementy rzędu może się składać seria dodatkowych akcesoriów, które najczęściej pełniły funkcję praktyczną, czasami także ozdobną.
Siodłu może towarzyszyć napierśnik i podogonie, używane do zapobiegania przesuwaniu się siodła do przodu lub do tyłu. Natylnik, czyli pas opierający się za końskim zadem, obecnie używa się głównie przy zaprzęgach, lecz mógł służyć również dodatkowej stabilizacji i ozdobie. Dodatkowo takie zdobione pasy stanowiły w średniowieczu część oladrowania - określenia zawierającego w sobie także końską zbroję.
W warunkach bliskich współczesnych, koń pracujący często był wyposażony dodatkowo w element umożliwiający bezpieczne wiązanie do miejsca postoju, taki jak dodatkowy pasek dookoła szyi lub kantar noszony pod ogłowiem. We współcześnie uprawianych dyscyplinach sportowych można się spotkać z dużą ilością dodatkowego sprzętu, który ma za zadanie uniemożliwić koniowi zadzieranie głowy lub chronić jego nogi przed przypadkowym uszkodzeniem lub przeciążeniem.
Ilość dodatkowego wyposażenia, które miewają na sobie konie graczy w polo możnaby wymieniać tak długo, że ciężko się w tym połapać. Martwy wytok i wypinacze? Komuś naprawdę zależy, żeby koń trzymał głowę w miejscu. Źródło obrazka
Do jazdy terenowej koń może także poza siodłem i ogłowiem nosić przypięte do siodła torby podróżne.
Bardziej jako ciekawostkę, w niektórych dyscyplinach stosuje się tzw. bucking strap/grab strap/nightlatch, czyli cienki pasek dookoła końskiej szyi lub przyczepiony do siodła, mający służyć jeźdźcowi za awaryjny uchwyt w przypadku potknięcia lub niespodziewanego ruchu ze strony konia. Nie mając tego elementu jednak zawsze można złapać się grzywy (która u konia jest bardzo słabo unerwiona i jednocześnie składa się z grubego, wytrzymałego włosia).
Dlaczego koński rząd jest tak drogi?
Rząd koński jak był drogi w toku wieków, tak drogi jest do dziś, z kilku powodów.
Głównym czynnikiem wpływającym na cenę jest to, że każdy koń musi mieć rząd dopasowany do siebie - musi dokładnie pasować do wymiarów jego ciała, inaczej zacznie go uciskać, obcierać, może powodować że koń będzie niespokojny pod jeźdźcem, a nawet że dojdzie do uszkodzenia mięśni, nerwów lub kręgosłupa (na siodle zazwyczaj rutynowo telepie się ponad 50kg ludzkiej wagi, a ogłowie jest umieszczone na wyjątkowo wrażliwej głowie zwierzęcia).
W związku z tym, większość siodeł była w przeszłości wykonywana na zamówienie, podobnie jak buty. Od pewnego momentu zaczęto wytwarzać siodła w pewnych standardach, szczególnie dla jednostek kawaleryjskich. Obecnie także większość z nich jest wykonywana na zasadzie ready-made, jednak wciąż trzeba zawsze dopasować siodło do konia i do jeźdźca. Dodatkowo w grę wchodzi także moda - na wysokich poziomach sportowych prezentacja konia i jeźdźca pozostaje odzwierciedleniem statusu.
Rymarstwo samo w sobie nie jest łatwą sztuką, łączącą pracę z elementami drewnianymi lub tworzywem sztucznym, metalem i skórą. Siodła muszą wytrzymać na co dzień duże obciążenia, a jeżeli rząd koński zawiedzie, konsekwencją może być poważny wypadek.
W trakcie życia konia, gdy jego sylwetka i poziom wytrenowania się zmienia, może on potrzebować przerobienia rzędu lub kupna nowego siodła. Wszystko to sprawia, że rząd się konserwuje i naprawia się go póki się da, a dobry rząd nieraz potrafi zrównać się z ceną tańszego konia.
Update techniczny (najwyżej później usunę): dajcie znać, jaki temat byłby dla Was bardziej interesujący w obrębie tego poradnika:
Technika jazdy przez wieki
Rozwój i typy rzędów końskich - co będzie miał rzymski kawalerzysta, a co kowboj?
Preferencje odnośnie płci i kolorów koni - na czym jeżdżono?
Słowniczek kolorystyczny - gniady, czyli jaki?
0głosujących
Co do typów wyposażenia, zastanawiam się, czy iść bardziej w zbiorcze tematycznie (odcinek o uzdach, odcinek o siodłach, odcinek o zbrojach, odcinek o zaprzęgach), czy raczej iść epokami/jednostkami.
iść typami wyposażenia (bardziej zbiorcze, ale dobry przegląd rozwoju)
iść typami jednostek/epokami (bardziej szczegółowe, ale i bardzo sytuacyjnie użyteczne)
(Długo myślałam o tym, jak konkretnie ugryźć ten odcinek, tak żeby opisywał rzetelnie jak prawdopodobnie jeździło się ongiś i dlaczego, bez jednoczesnego rozdrabniania na poszczególne kultury i epoki.)
Disclaimer: określenie “krótkie strzemię” i “długie strzemię” wykorzystuje się jako pewnego rodzaju skrót myślowy. Strzemię oczywiście pozostaje określonego rozmiaru, a dłuższe lub krótsze jest w tym kontekście puślisko, czyli skórzany pasek na którym wisi strzemię.
Wstęp
Podsumowując w najprostszy możliwy sposób: forma, czy to pozycji jeźdźca w siodle, czy to sprzętu, czy nawet samego wierzchowca zawsze podążała za funkcją. Tak więc na użytki światotwórcze trzeba by się przede wszystkim zastanowić, co dany jeździec ma robić. Postępy technologiczne będą go w oczywisty sposób ograniczać, ale równie dobrze można do tego podejść od drugiej strony - ostatecznie, jeśli bardzo chcesz mieć w conie lansjerów lub inną jednostkę opartą na szarży z kopiami, byłoby trochę głupio uznać, że w tym świecie nie ma strzemion.
Co zależy lub nie zależy od technologii?
Niektóre elementy techniki jazdy pozostają podobne przez wieki - dzisiejszy jeździec mógłby wskoczyć na konia ze starożytnego Rzymu czy Grecji i używałby bardzo podobnych gestów, żeby ruszyć go, skręcić i zatrzymać. Jednakże byłoby nieprawdą stwierdzenie, że jeździectwo nie zmieniło się w ogóle od czasów starożytnych - kilka kluczowych usprawnień, zmian technologicznych i kulturowych wpłynęło szczególnie na sposób siedzenia na koniu i wykorzystania jazdy w sensie militarnym. Poniżej przedstawię konkretne typy dosiadu, co umożliwiały i jakie miały ograniczenia, z uwzględnieniem wpływającego na nie sprzętu i technologii.
Jazda na oklep i bez strzemion
Ten sposób jazdy był wszechobecny w Europie przed upowszechnieniem się strzemion. Chociaż w Greckiej ikonografii najczęściej widać jazdę na oklep, Ksenofont wspomina, że jazda grecka stosowała pewien rodzaj poduszek do amortyzacji jeźdźca na grzbiecie konia, a już Rzymianie stosowali siodła ze sztywną terlicą (stelażem, patrz poprzedni odcinek), choć nie wiadomo jaką drogą do nich przywędrowały.
Jadąc bez strzemion, nogi jeźdźca naturalnie zwisają po obu stronach konia i jest pewna tendencja do wysuwania się ich do przodu (tzw. dosiad fotelowy, gdzie jeździec siedzi na koniu trochę jak na krześle, z nogami do przodu).
Brak strzemion niestety jest dość dokuczliwy w kontekście militarnym, bo nawet w siodle znacząco pogarsza stabilność jeźdźca na koniu. W związku z tym w starożytnej Grecji polecało się trenować jeźdźców w przepychaniu się tępymi oszczepami w trakcie jazdy, tak żeby uczyli się utrzymywać równowagę mimo prób zepchnięcia. Co dość oczywiste, słabe oparcie na koniu uniemożliwiało także włożenie całego impetu szarży w uderzenie bronią drzewcową.
Wprowadzenie sztywnego siodła na pewno znacząco poprawiło stabilność jeźdźca na koniu, choćby dlatego, że w chaotycznej sytuacji sztywne elementy zapewniały jakiś punkt oparcia w porównaniu z raczej płaskimi poduszkami, jakie wykorzystywano wcześniej.
W popkulturze funkcjonuje dość powszechnie obraz rdzennych mieszkańców Ameryki Płn. (w szczególności plemion prerii) wykorzystujących jazdę na oklep. Warto wiedzieć, że choć były takie przypadki, nie była to reguła - zachowały się zarówno rodzaje indiańskich gap (czyli miękkich siodeł bez terlicy), jak i siodeł z drewnianą terlicą, wyposażonych w strzemiona.
Upowszechnienie się strzemion miało rewolucyjne skutki i umożliwiło dużo bardziej skuteczne działanie ciężkiej kawalerii. Celem było dążenie do większej stabilizacji w siodle i uderzania z coraz większą siłą. Ponieważ normalnie siedząc na koniu główny punkt oparcia jest na kościach kulszowych, w przypadku dużej siły działającej od przodu jest się dość podatnym na wyrzucenie do tyłu. Zatem specjalizacja w tym kierunku musiała dać jeźdźcowi lepsze oparcie umożliwiające pozostanie na wierzchowcu w obliczu sporych wstrząsów. Rozwiązaniem było de facto stanie na koniu - wydłużenie się strzemion i ukształtowanie się siodeł tak, by umożliwić jeźdźcowi trzy główne punkty oparcia - po jednym w każdym strzemieniu i trzeci, z tyłu siedziska.
Robiąc nieco bardziej brutalne porównanie, postawa jeźdźca w dojrzałym i późnym średniowieczu i pewnej części czasów nowożytnych przypominała trochę kogoś opierającego się na “stojącym krześle” ergonomicznym.
Dzięki temu, impet od uderzenia kopią wpierał jeźdźca w siodło zamiast go przesuwać, a dodatkowym zabezpieczeniem były wysokie łęki.
Te cechy nie były tak ewidentne w przypadku siodeł przeznaczonych do użytku cywilnego, które miały znacznie niższe łęki i wspierały nieco bardziej siedzącą postawę.
Użycie długich strzemion możemy zobaczyć poświadczone w ikonografii do ok. połowy XIXw. - także u niektórych lżejszych jednostek kawaleryjskich. (oczywiście, jest to widoczne w różnym stopniu i rzadko kiedy jeździec siedział tak “wmurowany” jak w okresie późnego średniowiecza i renesansu - konstrukcja siodeł także zmieniała się z czasem)
Strzemię pozwoliło jednak nie tylko na rozwój europejskiego rycerstwa - poza stabilizacją na boki zapewnia ono również bardzo przydatną możliwość podniesienia siedzenia z końskiego grzbietu. I chociaż istnieje ikonografia przedstawiająca strzelanie z łuku z końskiego grzbietu w czasach w których nie znano jeszcze strzemion, można uznać, że strzemiona przyczyniły się do rozwoju i dużej skuteczności konnych łuczników. Książka dotycząca odtwórstwa węgierskiego łucznictwa konnego, Lovasíjász hagyományőrzés (Németh Z. Varga Réka D., Kovács-Kövi D.) wspomina, że brakuje jednoznacznych źródeł na temat techniki łucznictwa konnego plemion węgierskich, jednak patrząc na ikonografię i na współczesne próby odtwarzania jednostek łuczników konnych z różnych epok, często przedstawia się łuczników oddających strzał będąc lekko podniesionymi na strzemionach (w tzw. półsiadzie). Ma to sens, biorąc pod uwagę, że taka pozycja umożliwia amortyzację ruchu wierzchowca. Do tego potrzebne są nieco wyżej umieszczone strzemiona, niż w przypadku cięższej kawalerii, co powoduje, że noga jeźdźca normalnie jest nieco bardziej zgięta.
Współcześni odtwórcy i zawodnicy łucznictwa konnego nieraz także mają mocno skrócone strzemiona (na zdjęciu Anna Sokólska, utytułowana międzynarodowo zawodniczka łucznictwa konnego)
Technika jazdy używana w yabusame, japońskiej sztuce łucznictwa konnego również zakłada podniesienie się z pełnego siadu na strzemionach - jest pod tym względem podobna do półsiadu.
Caprilli i technika skoków - początki współczesnego stylu klasycznego i nowoczesnej kawalerii
Rewolucję w kwestii metody szkolenia i techniki jazdy wprowadził Federico Caprilli (1886-1907). Jest znany przede wszystkim w wykształcenia podstaw współczesnej techniki skoków - dotąd z reguły podczas pokonywania przeszkód terenowych siedziało się w pełni w siodle, Caprilli zapostulował wykorzystanie półsiadu, czyli podniesienie się z siodła przy pokonywaniu przeszkód terenowych, co dawało koniowi więcej swobody ruchu i umożliwiało mu bezpieczniejsze przedostanie się ponad przeszkodą.
Był to w pewnym sensie znak czasów - zróżnicowanie techniki jazdy i szkolenia dobrze sprawdziło się dla zmieniającej swą rolę na polu bitwy kawalerii. Wraz ze zmianami technologicznymi jej głównym atutem stawała się nie siła rażenia, a mobilność i zdolność szybkiego poruszania się w trudnym terenie. Widać to na zdjęciach kawalerii z okresu I i II WŚ - z reguły kawalerzyści mają w pewnym stopniu ugięte nogi, co umożliwiało im półsiad i odciążenie wierzchowca w marszu.
Zdjęcie trębaczy ułanów z 1924r. Były to uroczystości, więc możemy uznać, że jest to “pokazowa” postawa i widać, że kolana są zgięte.
Technika jazdy Caprilliego wyewoluowała szybko w kierunku sportowym - pewnego rodzaju jej pokłosiem jest dzisiejsza postawa w “klasycznych” sportach jeździeckich, zwłaszcza skokach i cross-country. Postawa ujeżdżeniowa jest najbliżej starej postawy kawaleryjskiej, z bardzo długimi strzemionami i głębokim siedziskiem siodła.
Przykład dosiadu w ujeżdżeniu - długie strzemiona stabilizują jeźdźca w siodle, przylegająca do boków łydka pozwala na dokładne kierowanie ruchami wierzchowca.
Przykład współczesnej postawy skokowej - krótkie strzemiona umożliwiają wysokie podniesienie się z siodła nad przeszkodą.
(Fotografia autorstwa Grace Earley)
Jeździectwo pasterskie - zaczątek jeździectwa westernowego i working equitation.
Wychodząc całkowicie poza tematykę militarną, konie wykorzystywano i dalej wykorzystuje się do całej masy innych rzeczy, w tym do wypasania bydła. Konni pasterze występują od terenu południowej Francji, poprzez tereny Hiszpanii i Portugalii, skąd prawdopodobnie tradycja ta zawędrowała do obydwu Ameryk.
Pasterz bydła, niezależnie czy jest kowbojem czy gaucho, potrzebuje mieć w siodle stosunkowo solidną pozycję, na wypadek gdyby musiał oddzielić nieposłuszną krowę od stada. Wiemy już, że najsolidniejszą postawą jest postawa stojąca średniowiecznego rycerza, jednak ma ona pewien problem - nie można się przy niej rozsiąść wygodnie czy nawet zdrzemnąć w siodle, co bywa nieodzowne przy jeździe przez długie godziny.
Kombinacja tych dwóch potrzeb zaowocowała postawą bardzo przypominającą postawę na oklep - ze stosunkowo długimi strzemionami ale bez sztucznego prostowania nogi i nadmiernego zapierania się w strzemieniu, często z nogą lekko przesuniętą do przodu. Widać ją zarówno u Gardianów z Camargue, jak i u wielu jeźdźców westernowych, gdzie dodatkowo w zależności od dyscypliny sportowej są albo wyprostowani w siodle, albo lekko się garbią, by móc w ten sposób dostosować się do nagłych zwrotów konia.
Priorytetem w takiej jeździe staje się przede wszystkim efektywność poruszania się i wygoda jeźdźca - stąd kierunek hodowli i sposób szkolenia promujący wygodne dla jeźdźca chody i siodła z głębokimi siedziskami.
Nieco inną gałęzią, w kierunku której ewoluowało jeździectwo pasterskie jest working equitation - oparty na podobnych tradycjach co zawody miłośników kowbojskich kapeluszy, ten portugalski sport inkorporuje tradycje wszechstronnego szkolenia konia jako partnera do zaganiania bydła. Styl jazdy charakterystyczny dla niego stoi gdzieś na granicy postawy przypominającej westernową, a postawy ujeżdżeniowej, umożliwiając dokładną komunikację z wierzchowcem.
Do wyścigów konnych wykorzystuje się siodła o ekstremalnie krótkich strzemionach. Postawa taka odciąża konia maksymalnie, pozwalając na uzyskanie dużych prędkości, ale jest mało stabilna w obliczu stawania dęba czy prób zrzucenia i pozwala na bardzo ograniczoną komunikację z wierzchowcem.
Siodła damskie (pozwalające na jazdę w sukni siedząc bokiem na koniu) były w użytku od średniowiecza, choć bardzo długo ograniczały one możliwość samodzielnego kierowania wierzchowcem. Ulepszenia dokonane w latach 30-stych XIX wieku umożliwiły stabilniejszy dosiad “po damsku” i wykorzystanie siodeł damskich w dyscyplinach terenowych. Rekord wysokości skoku przez przeszkodę w siodle damskim wynosi 198cm.
Generalnie rzecz biorąc, im dłuższe strzemię, tym większa stabilność w siodle i dokładniejsza komunikacja z koniem, lecz ekstremalnie długie strzemiona wymagają jazdy w pełnym siadzie. Nie pozwalają one na dobre odciążenie wierzchowca poprzez podniesienie się z siodła i na amortyzację potrzebną do niektórych zadań.
Im krótsze strzemiona, tym bardziej jeździec może podnieść się z końskiego grzbietu, odciążając konia i amortyzując jego ruch - lecz tym mniej stabilna jego postawa i tym gorsza jego komunikacja z koniem.
Jazda na ekstremalnie długich lub krótkich strzemionach jest także mniej wygodna przy długich przemarszach - pozycja stojąca nie daje jeźdźcowi zbyt dużo odpoczynku, podobnie jak zbyt mocno zgięte nogi. Pośrednie rozwiązania wykorzystuje się powszechnie we współczesnej technice jeździeckiej i choć mogą one pasować gorzej do wysoce wyspecjalizowanych celów, są one najbardziej wszechstronne.
wszystkie dziwne gatunki w moim conie powstały z eksperymentów biotechnologii przed Kataklizmem i tylko część z nich znalazła sobie nisze ekologiczne i przeżyła (bo już np. smoki zdechły z głodu i ich nie ma).
Jednym z takich gatunków są YUNAKI. W zasadzie żeby wyobrazić sobie yunaka:
wyobraź sobie konia
DODAJ mu kilkadziesiąt cm w kłębie
daj mu potężne muskuły
zero grzywy
kostne płytki wyglądające nieco jak koński pancerz
temperament amerykańskiej Karen która widzi osobę parkującą na jej miejscu przed supermarketem.
Yunaki są cholernie agresywne, zdolne do przetaczania się w swoich stadach po wioskach i zostawiania przeoranego pola
Koncepcja jest taka, że mają one specjalny narząd, który jest odpowiedzialny za regulację hormonalną, w tym przypadku zaprojektowaną na maksymalny poziom bycia wściekłym demonem z dna piekieł.
Tylko teraz rozkminiam: jak podejść do ich krzyżówki z końmi?
Na ile zależy Ci na realizmie końskich krzyżówek? Lecimy w całkowitą biotechnologiczną magię, czy chcesz wzorować się na tym, jak krzyżówki koniowatych działają w naturze?
czy yunaki pierwotnie były koniowate?
czy ta krzyżówka ma być spontaniczna czy sztuczna?
Wszystkie gatunki np. yunaki wywodziły się ze zmutowanych prawdziwych gatunków, zatem yunaki z koni. Krzyżówki jednak były mieszanką międzu yunakami a końmi, które nie były kontrolowane.
Yunaki przek Kataklizmem były tworzone na potrzeby wyścigów, po czym cywilizacja upadła i trzeba było się jakoś odnaleźć w ekosystemie.
Na początku wspomnę, że to trochę dziwny zestaw przystosowań dla zwierzęcia wyścigowego. Patrząc na konie, ale też psy czy nawet gepardy, takie zwierzęta zazwyczaj idą w kierunku dłuższych kończyn, bardziej wydajnego układu krążeniowo-oddechowego i elastycznych stawów, pozwalających na stawianie dłuższych kroków. Małe rozmiary, budowa muskularna, niska przy ziemi, odporność na ból (bo opancerzenie) i duże dozy hormonalnej czy zwykłej agresji to raczej zestaw cech, którego spodziewałabym się u zwierzęcia wyhodowanego do walk, bardziej niż do wyścigów.
Swoją drogą, potężne muskuły u konia trochę kojarzą mi się z pokazowymi Quarter Horse’ami, u których hodowla w kierunku obfitego umięśnienia doprowadziła do karykaturalnych wyników (duża część koni wyglądających w ten sposób cierpi na HYPP, czyli chorobę mięśni powodującą spazmy i paraliż. Mają one też liczne problemy zdrowotne z powodu tego, że ich gigantyczne mięśnie obciążają kościec i mają masę problemów z poprawną budową kończyn)
Bardziej proporcjonalnie zbudowane przypakowane konie, to w sumie stępaki - niesamowicie silne konie pociągowe, które mają grube, mocne kości i zwartą budowę. One jednak nie należą do najszybszych i są znane ze spolegliwego, spokojnego charakteru.
Do tego, warto mieć na uwadze, że ledwie kilkadziesiąt cm w kłębie to rozmiar albo bardzo małego kuca szetlandzkiego albo wręcz konia miniaturowego.
To powiedziawszy, w sumie wysuwa się kilka scenariuszy jeżeli chodzi o krzyżówkę yunaka z koniem:
Opcja 1. Genotyp yunaka nie został zmieniony tak radykalnie, żeby miał inną liczbę chromosomów. Dzięki temu krzyżówka yunak x koń działa z grubsza jak krzyżówka dwóch koni, a potomstwo jest płodne i może dalej się rozmnażać.
W takim scenariuszu uzyskujesz stadka stworzeń o różnym stopniu cech yunaczych i końskich - jedyna przeszkoda, jaką widzę to fakt, że yunaki mierzą kilkadziesiąt cm w kłębie - co prawda life finds a way, ale jest powód dla którego konie miniaturowe rzadko przypadkiem krzyżują się z normalnej wielkości końmi (chyba, że ludzie wprowadzili by je do hodowli umyślnie, wtedy można obejść ten problem). Pół-i-ćwierć-yunaki w naturalnych warunkach byłyby wielkości mniejszych kucy i prawdopodobnie nadawałyby się lepiej np. do ochrony stad zwierząt hodowlanych przed drapieżnikami, niż do jazdy dla dorosłej osoby.
Intencjonalnie wyhodowane warianty mogłyby być dobrane w kierunku pożądanych cech - zachowaniu pancerza przy zmniejszeniu agresji, większemu rozmiarowi itd. Dobór prawdopodobnie szedłby w pierwszym rzędzie w kierunku zmniejszenia aktywności lub całkowitego wyeliminowania tego dodatkowego narządu, który powoduje u yunaków agresję - duże, agresywne zwierzę to przepis na wypadek.
Opcja 2: Genotyp yunaków został na tyle zmieniony, że bardziej można je uznać za inny gatunek koniowatych niż za konie per se. W takim wypadku możemy sięgnąć do tego, jak działa krzyżowanie się różnych gatunków koniowatych - yunak x koń będzie czymś podobnym do muła, lub co bardziej prawdopodobne - do zebronia (zorse), czyli mieszańca konia i zebry.
Co ważne, takie krzyżówki właściwie nie pojawiają się spontanicznie na wolności, nawet jeśli poszczególne gatunki zajmują podobne terytorium - różnice w temperamencie i trybie życia skutecznie im zapobiegają.
Zebronie są ponoć mniej agresywne i nieprzystępne w treningu niż ich dzicy rodzice, ale zazwyczaj są też bezpłodne, podobnie jak muły i osłomuły. Idąc tym tropem yunakonie (czy jakkolwiek inaczej nazywałaby się ta krzyżówka) byłyby sztuczną krzyżówką yunaka i konia, rozmiaru prawdopodobnie maksymalnie przeciętnego konia. Do ich hodowli potrzeba by było jednak mieć stały dostęp do yunaków, i najlepiej prawdopodobnie sprawdzałyby się te najmniej agresywne. Yunakonie miałyby określoną kombinację cech yunaka i konia, którą raczej można by było łatwo przewidzieć (np. wzrost dziedziczony zazwyczaj po matce, grzywa zazwyczaj minimalna, obecność płyt kostnych zazwyczaj ograniczona do konkretnych części ciała itd.), choć oczywiście bywałyby od tego odstępstwa. Zestawami dziedziczonych cech można manipulować łącząc końskie klacze z yunakami albo samice yunaków z końmi-ogierami. Co jednak ważne, w takiej opcji nie możnaby prowadzić dalszego doboru uzyskanych krzyżówek (tak, jak w poprzednim scenariuszu) aby utrzymać pożądane cechy i zminimalizować niepożądane, bo byłyby one bezpłodne. Można tylko dobrać odpowiednio rodziców danego yunakowatego muła, co mogłoby nawet doprowadzić do wykształcenia osobnych ras yunaków i koni skierowanych konkretnie na hodowlę tych hybryd.
Dodatkowa kwestia do przemyślenia, jak yunaki radzą sobie jeśli by je operacyjnie pozbawić tego narządu? Czy pozostałe gruczoły pozostają w ścisłej zależności z tym jednym, czy można takiego yunaka pozbawić kłopotliwego narządu bez większych konsekwencji dla jego funkcjonowania?
Tak, cechy zmodyfikowanych zwierząt nie zawsze mają faktyczne zastosowanie - część była przeznaczona do ZOO (smoki) część jako kesperyment łączenia cech niewystępujących w naturze (kargulce) a część żeby była słodka (mahianty), BIotechnologia w AUrum Fratrum podkreśla, że ludzkie okrucieństwo często nie ma racjonalnych powodów
BIORĘ, każda forma uczynienia yunaków miserable mi się podoba.
nie, są rozmiaru konia, spokojnie. Czy gdzieś się pomyliłem i coś takiego napisałem? Są nawet nieco większe niż reszta koni
tak, i o tym jest krótki subplot w 1 tomie, yunaki korzystają z tego narządu do (tu musze wymyślić do czego) co sprawia że bez niego umierają. Rozwiązaniem okazuje się odcięcie lub podwiązanie którejś z żył z któej wytwarzane w niej substancje są rozprowadzane po organizmie