Mikołaj Maciejczyk - Surowa Ziemia - Runda I

Niewiele miejsc w Kolkagui jest tak niedostępnych i ciężkich do przebycia jak Centralne Wyżyny. A ze wszystkich odizolowanych i odludnych terenów wyżyn, najbardziej niedostępne są zarośnięte gęstwinami płaskowyże górujące nad rzeką Miazhnoy. Do zeszłego stulecia tylko tubylcy z ludu Tambōn wyprawiali się czasami na zbocza, aby polować na drobną zwierzynę. Same szczyty pozostawały jednak krainą niedostępną, objętą tabu, zamieszkaną przez duchy, które nie przepadały za gośćmi. A jednak właśnie tutaj, w odległej przeszłości swoją kolebkę miała najstarsza cywilizacja na kontynencie. To tu znajdujemy najstarsze ślady pisma, kalendarza oraz pierwsze oznaki kultu krocionogów i latających padlinożerców.

W roku 2617 terenami tymi zainteresowało się Imperium Amużgańskie. Industrializujące się mocarstwo pragnęło przekształcić odludne płaskowyże w bazy wojskowe.

Próbowano zatrudnić lokalną ludność, jednak większość osób odmówiła wejścia na górę, a nawet oprowadzenia obcych po zboczach. Choć Amużganie w zwyczaju mieli szanować wierzenia poddanych ludów, w tym wypadku całkowicie zignorowali tabu Tambōn i sprowadzono robotników z innych terenów. W 2619 roku dwa z siedmiu płaskowyżów zostały ogołocone z drzew.

Przekopując ziemię robotnicy poczęli natrafiać na komplikacje. Kierownictwu szybko zaczęto zgłaszać, iż „ziemia rodzi całe gary". I faktycznie: gleba wypełniona były słojami, urnami, talerzami. To wszystko między warstwami spalenizny, dziwnymi tabliczkami i kośćmi. Drobne nierówności terenu okazały się intencjonalnie usypanymi kopcami. Na szczęście na początku 27 wieku archeologia stawała się nauką bardzo modną, w dodatku kultury Kolkagui z reguły mają romantyczne podejście do przeszłości i wysoko cenią sobie kolekcjonerstwo. Szybko posłano po archeologów, którzy przeprowadzili badania ratownicze. Naukowcy wywieźli z gór tony materiału, a także rozbili obozowisko pod jednym z nienaruszonych szczytów. Niewielkie skupisko namiotów po kilku sezonach przemieniło się w miniaturowe miasteczko, które przyciągnęło także etnologów i lingwistów.

Na podstawie znalezisk szybko wydzielona została jednostka zwana Kulturą Niyar. Stanowiska podzielono na Niyar 1-7, z czego dwa pierwsze są już dzisiaj niedostępne i zajęte przez wojsko.

Ludność Niyar parała się rolnictwem oraz hodowlą ptaków i bezkręgowców. Osiedla funkcjonowały na rozległych kopcach kamienno-ziemnych. Występował obrządek ciałopalny, a popielnice chowano pod podłogami domostw.

Choć pierwsi archeolodzy najbardziej zainteresowani byli skarbami, to ich uwagę przykuły też mniej rzucające się w oczy zabytki.

Na ceramice i kamiennych płytach widniało wczesne pismo, jednak początkowo nie to wprawiło naukowców w osłupienie. Gdzieniegdzie przewijały się grupy symboli nieco podobnych do tych znanych z współczesnego kalendarza. Fakt ten wzbudził sensację, natomiast daty rodziły raczej kontrowersje: wskazywały na okres od 9 do 7 tysięcy lat temu! Najstarsze znane ówczesnej nauce daty z Okrągłej Rachuby opisywały wydarzenia o ponad tysiąc lat późniejsze. W ostatnich dekadach datowanie promieniowaniem potwierdziło autentyczność niyarskich inskrypcji. Pomogło to tym samym ustalić dokładne datowanie tzw. Okresu Klasztornego, który podzielono na Wczesny (9800-8000BP), Środkowy (8000-6800BP) i Późny (6800-6600BP).

Pismo natomiast wykazuje wiele podobieństw z glifami sakralnymi używanymi jeszcze w 6 wieku przez brązowe kultury lasów mgielnych, oddalonych o kilkaset kilometrów na północny zachód. Poprzez analogie udało się odczytać wiele tekstów wykonanych przez niyarczyków. W zapiskach tej kultury dominuje rytuał, ale nie brakuje także scenek rodzajowych. Opisują one też specyficzny typ kulturowy, jaki panował na płaskowyżach.

W przeciwieństwie do innych cywilizacji, Niyar nie organizował się w systemy państwowe czy plemienne. Mimo, że osady przypominały niewielkie miasta, a populacja jednego Płaskowyżu potrafiła wynosić kilka tysięcy, to kultura była całkowicie egalitarna. Nie istniał też żaden centralny ośrodek władzy, populacja była bardziej zdecentralizowana niż w neolitycznych protomiastach Starego Kontynentu. Jak więc wyglądało ich społeczeństwo? Ze źródeł pisanych wiemy, iż każdy kopiec był przypisany do konkretnego klasztoru. Ludność świadczyła pracę z powodów praktycznych jak i religijnych, dla dobra wspólnoty oraz mnichów, którzy sprawowali nad nią pieczę. Taki system utrzymał się przez kilka tysięcy lat i był przy tym zaskakująco stabilny. Jest to kolejny gwóźdź do trumny teorii ewolucjonizmu kulturowego, według którego rządy kapłanów miały być jedynie formą przejściową u wczesnych społeczności.

Zjawisko to kończy się przez wpływy z zewnątrz. Reszta kontynentu szybko się cywilizowała i do Niyaru zaczęła napływać ładniejsza ceramika, metalurgia czy atrakcyjniejsze systemy wierzeń. Pod koniec Późnego Okresu Klasztornego niyarski model kulturowy prawie całkowicie stracił na znaczeniu. Ludność rytualnie zniszczyła swoje domostwa i porzuciła klasztory, przenosząc się w niższe partie terenu lub w ogóle opuszczając region.


3 polubienia

Już długie lata nie postowałem na żadnym forum, więc wybaczcie jeśli popełniłem jakiś straszny błąd w przesyłaniu ścianki tutaj.

1 polubienie