Mumie - wyjątek czy nieuniknione?

#conspostrzeżenie

Myślałem ostatnio o mumiach.
Mumie to nie wynalazek Egipcjan. Zachować doczesne szczątki próbowali ludzie wielu kultur w różnych czasach. W piaskach pustyni spoczywali też Tocharzy. Inkowie wysyłali dzieci ofiarne w góry, by zimno i wiatr konserwowały ich ciała. Z przypadku podobnie zachował się Ötzi w Alpach. Skandynawowie i Germanie woleli torfowiska, gdzie kwaśna gleba uniemożliwia rozkład. Chrześcijańscy mnisi stawiali na zimno i suchość katakumb. Naz*ści wybrali cynkowe trumny. Nawet Sowiety pomyślały, żeby towarzysza Lenina tak wypacykować, że oko cieszy do dziś.

Animacja długo dojrzewających zwłok nie może opierać się jakieś specyficzne dla religii faraonów zaklęciach.
Egipcjanie wchodzili w zbyt dużą ilość interakcji z ościennymi państwami, mieli za dużo niewolników, a na przestrzeni wieków ich kultura zbyt się zmieniała. Żaden hermetyczny sekret by się nie uchwał. Może! Przedislamscy kapłani wynaleźli jakiś sposób zwiększający prawdopodobieństwo trupowstania, ale na bank nie mogło to być coś mocno sformalizowanego, łatwego do powtórzenia.

Uważam, że za powrót mumii między żywych odpowiada mechanizm zachowania pamięci.
Duch nie może opuścić ciała, które się nie rozpada. Jest przywiązany do niego i otoczenia. Jeśli ma dużo darów grobowych i wzmianek o sobie, łatwo zachować tożsamość. Pozostać sobą na przestrzeni upływających wieków.
Problem zaczyna się, gdy ten grobowy inwentarz i zasób nieorganicznej pamięci ktoś narusza. Mogą to być hieny cmentarne, poszukiwacze przygód, badacze przeszłości albo banda nastolatków na wakacjach. Mumia ma gdzieś intencje intruzów. Pierwotny instynkt przetrwania, ubrany w szaty nieumarłego, nakazuje usunąć zagrożenie.
I tak to może działać w przypadku intencjonalnych i bogatych pochówków. Wiecie - sarkofagi, cynowe trumny, ziemna piramida z podziemnymi rzekami rtęci…

Jeśli zmarły na ostatnią drogę dostał coś około figi z makiem albo niewiele więcej, to duch nie ma wiele do roboty. Może przez jakiś czas trwać przy trupie. Oglądać zapierające dech w piersi panoramy gór, kontemplować powolne pływy dna torfowiska albo zmiany ilościowe opadów śniegu.
Jednak w końcu ta drobnica chowana po kiesach, ubranie i niespersonalizowane miejsce spoczynku zaczynają dusić. To co zostało z człowieka, przestaje się nim czuć.
I tu powinien zachodzić podobny mechanizm jak u mumii niepokojonych- zmarły wstaje i idzie. Tylko tym razem nie chodzi o zemstę, a o przypomnienie o sobie.

Podsumowując - uważam, że każde dobrze zachowane zwłoki, prędzej czy później, w końcu wstaną i ruszą przed siebie. Zmiene są tylko powody i czas do tego potrzebny.

6 polubień

Myślę, że to całkiem dobra koncepcja, ale również trzeba wziąć pod uwagę koncepcję “życia po życiu” i jak ona wygląda w kulturze, z której mumia pochodzi. Mumie mogą tworzyć się naturalnie, ale kiedy są tworzone umyślnie, warto się zastanowić po co tak naprawdę powstają.
Lenin na przykład został zakonserwowany z powodu połączenia materializmu i kultu osobowości - jest de facto trupem-pamiątką na podobnej zasadzie jak była nim wypchana skóra Kasztanki czy Togo (brutalne porównanie, ale jest to w pewnym sensie na podobnej zasadzie wystawiona na widok publiczny materialistyczna relikwia).
Koncepcja Lenina miotającego klątwy w zemście za kradzież krawata jest więc tyle zabawna, co dużo mniej tematycznie celowa niż samowskrzeszający się faraon, któremu obrabowanie grobowca miałoby wyrządzić w jego następnym życiu poważny afront.
Do tego masz mumie stworzone de facto przypadkiem, co może ale nie musi zbiegać się z brakiem należytego pochówku - taki Ötzi czy zamrożeni żołnierze w Alpach to ciała zapomniane, ale już np. mnisi w kryptach to zmarli o których pomimo zazwyczaj skromnego pochówku pamięć trwa, nieraz dekady czy setki lat później. W sensie koncepcji obcowania świętych wierzy się, że ich dusze, znajdujące się zupełnie gdzie indziej i uniezależnione od stanu ich ciała mają aktywny kontakt z żywymi i są w pewnym sensie częścią ich społeczności.
W pewnym sensie najbardziej fantastyczno-upiorny potencjał mają wspomniane przez ciebie mumie torfowe - biorąc pod uwagę, że przynajmniej część z nich zidentyfikowano jako prawdopodobne ofiary z ludzi lub ofiary mordu. Nagła śmierć w wielu kulturach jest przyczynkiem do powstania niespokojnego zmarłego.

Koncepcja o której wspominasz, czyli rozkład jako potrzebny element do odejścia duszy do zaświatów, ma jak mi się wydaje sporo wspólnego z koncepcjami takimi jak obieg materii w przyrodzie i cykliczność życia. Zastanawiający jest tu aspekt odmówienia komuś odejścia do zaświatów - jeżeli przyjmiemy, że dusza zmarłego pozostaje przykuta do ciała tak długo, jak nie podlega ono rozkładowi, dla jednej religii może to być cel sam w sobie (powstrzymanie odejścia do niebytu?) a dla drugiej świętokradztwo. Mam także w pewnym sensie coś podobnego w conie w postaci “żywej magii”, będącej atrybutem żywych istot, która jednak nie ulatnia się z ciała zmarłego wraz z jego rozkładem, a dużo szybciej po jego śmierci.

Trochę necro ale jeśli chodzi o wskrzeszenie Lenina to nie jest to aż taka tematyczna antynomia. Oczywiście nikt nie odprawiał nad nim egipskich modłów, ale w Związku Radzieckim okresu rewolucyjnego mocny był ruch tzw. kosmistów. W specyfikach swojej ideologii mieli dużo różnic ale dzielili ideę technologicznej utopii i uzyskania nieśmiertelności.

Szczególnie ważną była dla nich kwestia wskrzeszenia, przez co wielu z nich interesowało się sposobami zachowania ciała (do tej pory krionika jest szczególnie popularna w Rosji) i mumifikację Lenina można czytać w tym nieco bardziej ezoterycznym kontekście.

Kosmizm miał pewien wpływ na Eurazjatyzm i wciąż często pojawia się na obrzeżach rosyjskiego nacjonalizmu i komunizmu, więc materiał do scenariusza jest.

4 polubienia

wspaniałe określenie

W późnej magii greckiej masz motyw, że dusza w każdego rodzaju zaświatach jest uwiązana do swojej czaszki. Można więc przywołać duszę posiadanej czaszki jeśli z kadzidłami i inkantacją umiejętnie zwiążesz jej wolę ze swoją. Wtedy MUSI wykonać twoje polecenie zanim powróci do zaświatów.

Inny przykład nekromancji to tragiczne wydarzenia. Magowie w Rzymie chodzili na areny, by w miejscu w którym zabijali się gladiatorzy, rozsypać resztki jedzenia i przywołać ich zbłąkane, zabrane gwałtem dusze do swojej brudnej roboty.

tutaj na przykład hymn do zaklęcia do Persefony-Hekate:

To Moirai, Necessities, Malignities, Plague, Envy,
to those who died untimely and violently, I send food.

mixed leftovers from his own food
with tears and bitter moans,
so that you may release him from the torments he is suffering,
you unlucky heroes who are confined in this place,
unfortunate who left the light,
release him as he is suffering in his heart

3 polubienia

Ja tu mam dwa przemyślenia:

  1. U siebie podzieliłem nieumarłych na cztery kategorie:
  • zombie (puste skorupy, bez dusz)
  • dusze pokutujące (dusze pozostające na płaszczyźnie eterycznej i nie odchodzące do zaświatów, ale nie materializujące się w świecie materialnym)
  • upiory (dusze bez ciał)
  • pełnych nieumarłych (martwe ciała zamieszkane przez upiory)

Takie rzeczy jak “mumia”, “szkielet” po prostu zależą od stanu zachowanego ciała. Umiejętności nieumarłego zależą natomiast od tego, co umiał za życia i ewentyualnie czego nauczył się po śmierci.

  1. Mumie mogą być po prostu wynikiem “technologii” użytej przy tworzeniu nieumarłego. Po prostu pseudo-egipt mógł znać jakieś, specjalne czary, których inne cywilizacje nie wynalazły / nie stosowały powszechnie. Przykładowo w AD&D z lat 80-tych Mumia, w odróżnieniu od innych nieumarłych była podłączona do Planu Pozytywnej Energii (a nie Negatywnej), przez co była odporna na Turn Undead i większość czarów anty-martwiaczych.