Przy okazji zastanawiania się nad ewentualnym urazem zębów jednej ze swoich postaci, zaczęłam się zastanawiać: co z granicami regeneracji u fantasy istot, które są długowieczne?
Pewnie w grę wchodziłaby podbudowa biologiczna ich długiego życia - wiem, że jakiś czas temu była na FB dyskusja na temat tego, jak od strony technicznej można by zrobić bardzo długowieczną rasę (kwestia telomerów i kilku innych rzeczy). Jest to sensowne podejście - jeżeli utrzymuje się młodzieńczy, lub przynajmniej z grubsza niezmieniony stan, możliwości odbudowy na poziomie najbardziej podstawowym muszą przekraczać tempo powstawania uszkodzeń - a co za tym idzie, pewnie też jest to odczuwalne w jakimś sensie na poziomie makro. Dodatkowe zestawy zębów, odbudowująca się tkanka nerwowa, dobrze gojące się blizny, itp itd. Bardziej niż bardzo biologiczne podejście interesuje mnie jednak kwestia narracyjna i to, co w takim wypadku byłoby normą w świecie przedstawionym, oraz nieoczekiwane tych norm konsekwencje.
Czy długowieczne istoty, wiedząc, że ich obrażenia nie są permanentne, byłyby np. bardziej skłonne do stosowania kar cielesnych lub podejmowania ryzyka mogącego zakończyć się dla krócej żyjących gatunków trwałym kalectwem? A może odwrotnie, jeżeli nie potrafiłyby regenerować uszkodzeń, blizny, tatuaże i ryzyko permanentnych zmian na ciele byłoby dla nich źródłem niechęci i strachu? Jak to u Was wygląda?
Z jednej strony można spodziewać się większej skłonności po istotach, które się regenerują, ale z drugiej strony - skoro nie ma aż takich konsekwencji ze względu na regenerację, to po co? Takie istoty mogłyby bardzo skupiać się na aspekcie samego bólu, np. czasie jego trwania, skoro nie mogą wywrzeć na karanym trwalszych zmian.
Jeśli chodzi natomiast o istoty, które mają problemy z regeneracją, podoba mi się Twój pomysł - trwałe zmiany jako źródło niechęci społecznej. Brak zmian na ciele symbolem dobra albo sprytu— Fakt faktem, już w rzeczywistości trochę istnieje trope “bad = evil”.
To ja mam w zasadzie właśnie dwie takie rasy nieśmiertelne/bardzo długowieczne ale nie niezniszczalne.
I u pierwszej (cieni) są grupy które mają skrajne podejście że skoro ich ciała i tak mogą ulec zmianie, to lepiej jak najszybciej pozbyć się tych wrażliwych części. Są więc zwolennikami skrajnej cyborgizacji, augmentacji itd. Ale jest też druga grupa która widzi ciało jako coś łączącego ich nieśmiertelne byty z rzeczywistością, więc starają się zachować je w perfekcyjnym stanie co prowadzi do nienaturalnych efektów (trochę takie uncanny valley)
A u drugiej rasy (awlarańczyków) rzeczywiście każda stała, nieodwracalna zmiana jest traktowana jak tragedia i ogólnie “czystość” i idealność ciała jest automatyczną cnotą.
Przyszedł mi ten przykład do głowy głównie na zasadzie kar mutylacyjnych, stosowanych w randze poważniejszych kar cielesnych - to, że oślepienie będzie dla takiego gatunku odwracalne, nie znaczy, że te 70 lat spędzonych bez wzroku nie będzie stanowiło surowego wymiaru kary, i nie będzie stanowić swoistej traumy.
Tu dochodzimy do dość ciekawej opcji, bo temat trwałości/nietrwałości jest mi bliski z uwagi na elfy w moim conie. Często pada komentarz, że rany zazwyczaj goją się na nich dobrze, i mają kilka dodatkowych przystosowań w rękawie, ale w dużej mierze nieuleczalne/permanentne obrażenia pokrywają się u nich z tymi mającymi tę samą rangę u ludzi. Stanowią jednocześnie (przynajmniej w warstwie szlacheckiej) bardzo merytokratyczny grajdołek i bardzo wolno się starzeją, czego produktem jest niestety dość ableistyczne społeczeństwo, w którym jak sądzę byłoby dość silne skojarzenie jakiejkolwiek trwałej zmiany na ciele z nieszczęściem.
A to już fajny sposób na znerfienie tego aspektu! Nie pomyślałam o tym, jak długo może zachodzić regeneracja. To otwiera wiele zupełnie nowych, okrutnych drzwi.
skojarzenie jakiejkolwiek trwałej zmiany na ciele z nieszczęściem.
To też niezłe. Po pierwsze - realistyczne, a po drugie - widziałabym w takim czymś nawet miejsce na pogłos myślenia karmicznego, gdzie, jeśli przydarzają ci się nieszczęścia, to ewidentnie byłeś nieczysty, więc pewnie zasłużyłeś. Fajne, fajne