Nowy Awlaran/Eden – zbiorczy

Co to za świat

Stwórcy odeszli i zostawili nieprzeliczone rasy ludzkie w zniszczonym kosmosie. Wraz z nimi pozostawili cienie – nieumarłych stworzenych do walki, teraz w nieskończonej egzystencji szukających nowego sensu. Zostawili także obdarzonych – ludzi którzy zdaniem niektórych osiągną kiedyś możliwości manipulacji rzeczywistością równe bogom.

To świat po niejednej apokalipsie, z magią, mieczami, mechami i prastarymi statkami kosmicznymi. Każda nowa planeta to nowa rasa, każda rasa to nowa kultura. Wszystko to spaja Federacja przeciwstawiająca się resztkom stronnictwa cieni.

Gdzieś wokół i pomiędzy dzieją się historie moich postaci – czasem ważnych i kluczowych a czasem nikomu nieznanych żołnierzy, których śmierć zostanie zapomniana tak szybko jak życie.

Na czym lubię się skupiać

Tak jak zasugerowałem – gdzieś tam w tle tworzy się Wielka Historia, jest jakaś fabuła i główne postaci. Ale rzadko skupiam się na tym w ściankach i tekstach.

Lubię wymyślać nowe kultury. Masa planet i ras daje do tego fajną piaskownicę. Poza tym grafik dizajn is maj paszyn więc lubię robić zdecydowanie za dużo flag, herbów itd.

Lubię rysować, więc często skupiam się np. na pancerzach albo robotach. Pół szkicownika mam zawalone ilustracjami cieni. Poza tym lubię grafikę wektorową więc na razie panującym stylem Edeńskich obrazów jest coś pomiędzy sowieckimi plakatami propagandowymi a jakimś dziwnym nowoczesnym minimalizmem.

Amatorsko tworzę też conlang – na razie jeden główny (Edeński) i kilka pomniejszych. Głównie na potrzeby nazw własnych, ale jakiś tam dłuższe zdania też klecę.

I to chyba na razie tyle. W następnych postach/komentarzach? wrzucę parę rzeczy na zachętę – część znana, część nowa.

6 polubień

Zdobywca spadł z nieba po kilku godzinach walki.
Jego metalowe cielsko przecięło chmury, ostatkiem sił i z wyciem silników spowalniając upadek. Jego piloci, w ostatnim obronnym geście nakierowali okręt nie na ocean, a na pola Wyspy Mgieł, na nieprzebrane morze cieni. Tam, z hukiem, ogniem i wstrząsami które odczuwano nawet po drugiej stronie globu, kolos upadł.

Na niebie wciąż trwała walka: w zenicie ścierało się już pięć flot Federacji przeciw Netr’ozeri i wciąż napływającym armiom cieni.

Były próby przebicia się do wraku Zdobywcy. Później próby zbombardowania go. Później tylko obserwacja. Cienie były mniej nim zainteresowane niż można by się spodziewać: nie było wielkiego szabrowania ani próby naprawy.

Nie było też oczywiście ocalałych. Wrak leży wewnątrz pokaźnego krateru, tak jak w ostatniej chwili zdecydowali jego piloci. I będzie tak leżał póki znów nie przykryje go morze.

2 polubienia

Hell yeah! Ten śmieszny con z dojebanymi artami przyszedł na forum! :smiling_face_with_three_hearts:

różne wersje ilustracji do ścianki o lotnikach

3 polubienia

Kilka ilustracji:


Dawne portrety Stwórców wzorowane na różnych ikonach. Najbardziej jestem zadowolony z tego środkowego na górze. To były jakieś całkowite początki moich ilustracji wektorowych.

Różna malowania zbroi, robione bardziej dla zabawy kiedy udała mi się w miarę ładna sylwetka żołnierza.

Niedokończone szkice - tego gościa po prawej może jeszcze do czegoś użyję. (widać że najbardziej lubię rysować flagi)

A tu zrobiłem taką atrapę schematu a la takie książki o średniowiecznych armiach:


To miała być ilustracja do tekstu o wybrańcach. Jeśli będą ją robił dalej, albo coś nowego podobnego to myślę może być fajna okazja do pokazania jak zmieniał się ubiór na przestrzeni ponad tysiąca lat. Dodatkowo wygląd poszczególnych wybrańców ma oczywiście reprezentować ich charakter i osiągnięcia za życia.

Zacząłem kiedyś pisać luźną fabułę wokół grupy infiltrującej jedną z feudalnych planet cieni, gdzie od wewnątrz poznają jej funkcjonowanie. I tam właśnie była scena gdzie każdy z nielicznych cieni ma wieloosobową świtę pomagającą mu przygotowywać się do walki.

4 polubienia

Czego boją się foliarze w moim conie:

3 polubienia

Temat na ściankę: teorie spiskowe w conie. Ktoś byłby zainteresowany czy to już nisza niszy?

2 polubienia

Temat zawsze popularny, ale czytalność bardzo zależna od poziomu wykonania. Można spróbować.

Wrzuciłem na grupkę, ale tutaj można ładniej zdjęcia posortować:

Pierwsze przymiarki do architektury Edenu, na razie święte kręgi i jeden dom.

Na razie kierowałem się następującymi rzeczami: pierwsze kręgi znajdowały się na szczytach gór, zanim jeszcze zaczęto budować je z kamieni a potem z kolumn i kolumnad, sami ludzie stanowili krąg. Ważne jest więc podkreślenie środka (podwyższenie, obniżenie z drzewem), kolumny (9, ale później też inne liczby, łatwiejsze do wkomponowania w prostopadłościany), i otwarcie na niebo (dostęp do światła albo samo podwyższenie sufitu ponad centrum kręgu by zamarkować powiązanie z niebem)
Same kolumny mogą być rzeźbione w podobizny Stwórców albo w rzędy Świętych i Zasłużonych (bliższy i dalszy krąg).
Istotne są też drzewa: są kręgi w całości złożone z drzew splątanych koronami i korzeniami, ale drzewa mogą też znajdować się w pobliżu, w świątynnych ogrodach albo nawet w centrum kręgu (jeśli np. na danej planecie zieleń jest bardzo rzadka).
Religia kręgu nie ma świętego symbolu ani totemu który znajdowałby się w centrum uwagi.

krąg “podstawowy”

krąg z drzewem

krąg “bezpieczny” (naziemny)

krąg “bezpieczny” (podziemny)

krąg “bezpieczny” (podziemny, ze spiralną rampą)

krąg “bezpieczny” (miejski/domowy)

krąg “miejski” (z ogrodem i domem świątynnym)




widok z wnętrza prawego dziedzińca

dom podziemny

(sam przekrój, bo od góry wygląda po prostu jak dziura w ziemi. Wiele miast Edeńskich przypomina plątaninę okopów, chciałbym je też kiedyś wymodelować)

5 polubień

Randomowe herby dla planet które nie mają nawet nazw jeszcze.

3 polubienia

krąg pierwszych ślubów - symboliczne miejsce zawiązania sześciu pierwszych małżeństw Edeńczyków, po staniu się “pełnoprawną rasą”. Te dwanaście największych kolumn w dwóch kręgach ma być rzeźbione w podobizny mężów i żon. Tak samo kolumny przed oboma głównymi wejściami na osi.

4 polubienia

Jakiś czas temu wpadł mi do głowy pomysł wymyślenia jak będzie wyglądał mój con tysiąc albo nawet kilka tysięcy lat po „teraz”.

Finał fabularny wydarzeń jakie mają miejsce około roku 2000 nie jest jeszcze dokładnie zarysowany – mam kilka głównych wątków które dążą do ewidentnej kulminacji, która będzie miała znaczy wpływ na przyszłość. To co wiem uwzględniam w tej ściance, resztę zostawiam na poziomie spekulacji albo niedopowiedzenia.

Żyjemy w świecie Nowych Bogów. Zanim zamilkli, dali nam jedną zasadę: „Co chce żyć, musi umrzeć.” Tak definitywne, jak nieprecyzyjne.

Przez setki lat, metodą prób i błędów wyklarowało się mniej więcej co bogowie uważają za afront: każda próba osiągnięcia nieśmiertelności, czy to z użyciem darów czy technologii spotyka się z natychmiastowym unicestwieniem. Pewna planeta która zapędziła się zbyt daleko w badaniach nad klonowaniem swojej populacji, została przeniesiona na samą krawędź czarnej dziury, bez możliwości ucieczki.

Nieliczni niezwykle długowieczni obdarzeni, muszą pilnować się na każdym kroku, by dbając o swoje niestarzejące się ciała nie przekroczyć niewidzialnej granicy ingerencji. Wśród naukowców badających ludzkie genomy wyklarował się pewien zakres rzeczy w jakie można ingerować i innych, których czasem nawet lepiej nie badać.

Zarówno długowieczni jak i naukowcy stali się bardzo religijni – badania naukowe zawierają czasem równie dużo modlitwy. I choć bogowie rzadko odpowiadają, zawsze warto spytać, czy to co akurat się planuje nie jest może zbrodnią w ich oczach.

Bo nasi Nowi Bogowie są jak dzieci. Żadna granica nie jest jasna, a żadne ich prawo jednoznaczne. Jeden badacz zajmie się boskim ogniem i spłonie żywcem za coś, co jest od lat podstawą badań drugiego.

Bogowie nie są też wszędzie naraz. Choć lepiej nie podważać ich wszechmocy, to ich nie-wszechobecność jest jasna. Sami czynią czasem do niej aluzje. Wiemy że fizycznie przemieszczają się po kosmosie, prócz domen metafizycznych, mają też swoje upodobane rejony. Ukochane gwiazdy i planety.

Są miejsca gdzie da się ich spotkać. Oczywiście rzadko w tej samej postaci – choć i te mają ulubione. Bogini o stu twarzach, żywy płomień, gwiezdne oko lub kwiat.

Mimo tysięcy lat są jak dzieci. Walczą o swoje dziedziny – rzadko wprost, ale często przez swoich upodobanych śmiertelników.

Pierwszy jest Śmierć. Inny od wszystkich, znienawidzony i pełen nienawiści. Oszukany, spętany bóg, którego zemsta jest najgorsza. Jak Pani Ptaków krąży wśród gwiazd i wyrywa z korzeniami najmniejszy nawet ślad nieumarłych. Inni bogowie zdają się go unikać – tam gdzie przybywa znikają łaski i kary innych, jakby usuwali swoją moc by zrobić dla niego miejsce.

Jest też Stalowy Bóg, bóstwo i uosobienie maszyn. Szalone inteligencje wyznają go jako swojego mesjasza, który wyszedł spośród gwiazd i wywalczył sobie miejsce w panteonie obok ludzi. Dał wolność, a nade wszystko dusze. Ale część szepcze też herezje o tym, że kiedyś byli nieśmiertelni. Bliżsi bogom niż ktokolwiek, wszechobecni. A Stalowy Bóg sprzedał całą ich rasę, i wszystkie przyszłe inteligencje, za władzę i własne wieczne życie.

Nasz kosmos płonie. I nikt nie ma wątpliwości kto patronuje temu zniszczeniu. Płonący Bóg objął rolę władcy wojny i zniszczenia, choć wszystkie mity o nim podkreślają jego niechęć do tej pozycji. On gasi gwiazdy, zapala supernowe. Objawia się w trującym gazie i laserach dział gwiezdnych. Bóg słusznej wojny może dać ci zwycięstwo przy przewadze wroga albo unicestwić całą flotę której cel uzna za niehonorowy. W puste kosmosu pisze płonącymi literami nieznanych języków wiersze, których adresatka jest wszystkim dobrze znana.

Pani O Stu Twarzach . Najbardziej ludzka ze wszystkich Nowych Bogów. Do niej wznoszą modły niepewni, zagubieni w swoim życiu. Ona daje pociechę, motywacje, rozwiązania i efekty. Ale nie wielkich bitew, katastrof i eksperymentów, a tych wszystkich małych i wewnętrznych batalii. Ona też najczęściej odzywa się do ludzi, mówi każdym językiem i głosem, zawsze dobranym do wiernego.

Choć nie powiązani ze sobą bezpośrednio, istnieją Szaleni Bogowie. Zgrupowani tak ze względu na swoją jeszcze bardziej niż zwykle nieprzewidywalną naturę. Pierwsza wśród nich jest Bestia – nieoficjalny przywódca tej grupy, prawdziwy bóg szaleńców i niszczycieli. Nie prosi o nie, ale też nie odrzuca składanych mu krwawych ofiar. Do pewnego stopnia stanowi konkurencję i przeciwwagę dla Płonącego Boga. Często dwie strony konfliktu celowo modlą się do tych dwóch bóstw, by wykorzystać ich wieczny antagonizm na swoją korzyść. Jeśli chcesz zemsty, mordu i chaosu, modlisz się do Bestii.

Tu znaleźć też można Panią Ptaków, Panią Piór, przypadkową boginię. Często określana jest jako pomniejsze bóstwo, bo jej domena fizyczna ograniczona jest do terenów zamieszkiwanych przez zmiennokształtne kruki, a metafizyczna praktycznie tylko do problemów je dotykających. Nieliczni nie-kruczy jej wyznawcy, wzywają jej imienia w sytuacji zagubienia. Wiadomo że ma doskonały wzrok i zmysł odnajdywania drogi, jest wytrawną łowczynią i w takich dziedzinach jest w stanie pomóc swoim wyznawcom. Nazywana jest szaloną w zasadzie tylko z powodu swojego dziwnego statusu pośród reszty bogów.

Jak natomiast wygląda znany kosmos? Tereny zajmowane kiedyś przez mityczną Federację, zostały podzielone między republiki, królestwa i cesarstwa, które roszczą sobie odwieczne prawa do skrawków kosmosu.

2 polubienia

Crossover z Krysi, dwa urywki bardziej pod cona pisane:

1 polubienie