Świat na pocisku

Miałem kiedyś taki pomysł, ale nigdy nie zrobiłem z nim wiele, a Piaskownica się do tego chyba całkiem nadaje.

W przestrzeń został wystrzelony pocisk z pistoletu, który trafił w kawał skały i się weń wbił. Lecą sobie dalej razem. Pocisk, jak to bywa przy gwintowanych lufach, obraca się, więc cały układ się obraca. Pocisk jest też bardzo gorący. Otrzymujemy zatem przemierzający kosmos kawał skały, w dużym przybliżeniu kulisty, który się obraca wokół własnej osi i ma gorący rdzeń w środku. To świat, z którym pracujemy, nasza planeta, na tym stoi cały con.

Myślałem też o tym, że odrywające się strzępy pocisku by wędrowały powoli przez płaszcz planety do zewnątrz przez siłę odśrodkową. Rdzeń nigdy się do końca nie roztapia i jest znacznie twardszy niż jakakolwiek skała. Te strzępy by pewnie tworzyły kominy z lawą, ale byłyby stałym kawałem super twardego na standardy planety metalu, którego nawet ta lawa całkiem nie stapia. One by się przebijały przez powierzchnię i wylatywały w powietrze, w pióropuszu lawy przy wylocie, niszczycielskie tam, gdzie wylądują, świecące z gorąca przez cały swój lot. Conludki by nazywały te meteory spod ziemi “aniołami” i wykorzystywały ten mityczny metal z wnętrza planety. Mogłyby powstać też jakieś zabezpieczenia przed aniołami przed rozwinięciem sejsmologii na tyle, żeby je przewidywać.

To tyle. Możecie skomentować pomysł, rozwinąć go, ukraść w całości lub w części. Ja i tak mam już za dużo conów. Myślałem o tagu #Bullet dla niego.

1 polubienie

Potrzebujesz tu zapiąć jakąś alt-fizykę. Jeżeli obroty są na tyle szybkie, żeby rozrywać twardy rdzeń w środku, to tym bardziej rozerwą kruchą skałę dookoła. To jebnie.

Poza tym, cytując Kapitana: kurwa coooo?

Czy ten świat istnieje tylko w kilku sekundach zanim pocisk znowu w coś uderzy czy to jest bardziej przenośnia i faktycznie wytwarza się w takim procesie jako planeta?

No jak mówiłem, nie zrobiłem z tym światem za dużo :v
To jest do załatania, ale oczywiście masz rację, nie trzyma się kupy na razie xD

Nie, w czasie jak pocisk jest wewnątrz skały, mijają miliardy lat, tworzy się życie, cywilizacja itd. Chciałem, żeby pocisk się cały czas powoli przebijał, ale tak właśnie w skali miliardów lat. Czas na planecie płynie w zupełnie innej skali niż dla pocisku w pewnym sensie.

2 polubienia

W sumie te anioły wydają mi się na tyle cool, że pod nie warto sporo pozmieniać. Pocisk może nie być wcale twardszy niż skała, może być np. po prostu gęstszy, dlatego jego roztopione fragmenty nie będą się całkowicie mieszać z lawą i lecieć dalej, żeby gdzieś spaść i stworzyć kałużę supermetalu, który tam zastygnie.

No i imo ciekawy jest do rozkminienia wpływ wędrówki gorącego jądra przez planetę na jej rozwój i rozwój życia na niej. Na przykład: zanim prędkości się praktycznie zrównały, wbił się szybko (kilka tysięcy lat) może na 20% średnicy, a po jakichś 4 mld lat przebył kolejne 50%. W efekcie mamy rdzeń, który jest wyraźnie nie w centrum, ale coraz wolniej się przemieszcza, może nawet zatrzyma się, zanim się przebije do końca. Jak to wpłynie na wulkanizm, geotermię, klimat, częstość występowania aniołów?

Weź mi to rozrysuj z wektorami, bo się gubię :v:

Tutaj wszystko rozrysowane:

Po kolei:

  1. Przed uderzeniem.
  2. Podczas uderzenia.
  3. Kiedy prędkości się prawie wyrównują i jądro powoli przesuwa się wewnątrz planety.
  4. Po minięciu centrum planety przez jądro (czas istnienia cywilizacji na planecie).
  5. a) Pocisk przestaje wędrować względem planety.
    lub
  6. b) Pocisk przebija w końcu planetę na wylot i zniekształcony, po utracie części masy leci powolutku dalej.

Scenariusze a) i b) są oba ciekawe i myślę, że fajnie, jakby conludki podczas 4. nie wiedzieli jeszcze, jak będzie.

Znaku ≥ używałem w znaczeniu “większe, ale prawie równe”.

2 polubienia