Zakon Smoka

Art by Ruedy Stacher: https://www.artstation.com/artwork/Z55gwm

Pomimo coraz późniejszej pory, Inicjant wciąż siedział w skryptorium. Gdy kolejni bracia opuszczali miejsce pracy, w lampie zapłonął płomień świecy, który niedługo stał się ostatnim towarzyszem początkującego rycerza Zakonu Smoka.

Zebrane na stole tomy były ciężkie od wiedzy, wypełnione historią Zakonu, rozprawami teologicznymi i traktatami filozoficznymi. Bernard znał je wszystkie dość dokładnie, ale czuł, że coś mu umyka. Nie był w stanie pojąć licznych sprzeczności, które wychodziły na wierzch przy zestawieniu niemalże dowolnych dwóch ksiąg. Wiara miała być jedną prawdą, drogowskazem całego jego przyszłego życia. Prawda jest prosta i jednolita, na tym musiał polegać test. Na znalezieniu w gąszczu błędów, przeinaczeń i kłamstw tego, co prawdziwe. Tego, za co będzie walczyć i za co ostatecznie umrze. Ale choć czas nieubłaganie mijał, prawda wciąż wymykała się jego oczom.

Pierwsi wierni zgromadzili się jeszcze przed Upadkiem, zanim pierwsze plotki o Świętym Marszu dobiegły uszu Augustusa. Zainspirowani Jego wiarą, Jego misją i Jego siłą, zebrali się i podążali. Jedni za nim, by być świadkami przemiany, jaką czyni, jeszcze inni przed nim, niczym straż przednia, ogłaszali jego rychłe przybycie i nawoływali do odrzucenia dawnej wiary, porzucenia bogów i przygotowania się na przyjście nowego świata. Świata, w którym ludzie będą wolni od boskich zachcianek i sami będą sobie panami.

Ibn Hanna, Skrócona Historia Zakonu Smoka

Smok jest Bestią Upadku, monstrum, które przynosi koniec. Jego darami są zniszczenie i pożoga, które przyniosły nam wolność.

Leo z Ninve, O Naturze i Symbolach

Bo któż jest godzien czci bardziej niźli Ten, który w walce za ludzką wolność oddał Siebie? Który rozpoczął tę walkę, Święty Marsz, wiedząc doskonale, że cel wymaga własnej śmierci? I choć podobnie jak pogrobowcy oddajemy cześć bogu martwemu, ci, którzy zawierzają swoje życie idei Smoka, widzą w śmierci poświęcenie, w męce siłę, a w grobie drogę do przyszłości.

Anonim, Historia Wiary

Magia jest sztuką nadzwyczaj istotną. Jest siłą, zdobytą drogą zrozumienia. Władzą, która wychodzi z natury świata. Osiągnięcie tych cnot jest nie tylko zgodne z wiarą, ale wprost z niej wynika.

Avatasaya, Cnoty

Jeden jest tylko grzech, a jest nim odwrócenie się od ludzkości. A najwyższym jego wyrazem jest zwrócenie się ku boskości. Jedyna jest za czyn taki kara, jeden tylko sposób na zatrzymanie krzywdy wyrządzanej przez grzesznika tak w źle swoim ugruntowanego. Bez względu na ichnie szczytne cele, każdy, kto brata się z bogiem żywym, umrzeć musi. Bez względu na ichnią dobroć serca, każdy, kto usiłuje tron boski uzurpować, umrze. Bez względu na ichnią ignorancję, każdy, kto magię przeciw ludzkości skieruje, umrze.

Iason Drakoteios, O Grzechu, Prawie i Zasadach

I choć zwiemy go Smokiem, przydomek ten symbolizuje jedynie jego siłę. Bo tylko człowiek potrafiłby tak hojnie ludzkość obdarować, tylko prawdziwa miłość do bliźniego może równać się potędze bogów.

Brat Jerome z Bouxat, Prawidła dla rycerzy Zakonu

Albowiem idea magii służącej ludzkości ze sprzeczności wychodzi. Jakże siła bogom właściwa może pozbawioną ich wpływu pozostawać? Jakże potęga wynosząca jednego ponad wielu może do konkluzji innej niźli grzech pychy prowadzić? Doprawdy, jedynym wyjątkiem może być sztuka Leczenia Ziemi, która jest naszym mieczem, tnąc prawdziwie w samą nieczystą intencję bóstw wszelakich. Nawet pozostałe arkana ze szkoły teologicznej wywiedzione winne kontroli najbardziej skrupulatnej być poddawane.

Anonim, Listy i dysputy zebrane

Bernard powoli otworzył drzwi do mistrzowskiej celi. Zebrane podczas licznych podróży pamiątki wyróżniały ją od pozostałych cel, których lokatorzy rzadko kiedy opuszczali mury klasztoru. Kolorowy dywan, czaszka zmory, mapy pełne notatek i dorabianych latami szkiców oraz narzędzia nieznanego przeznaczenia wypełniały ściany i półki niewielkiego pokoju. Mistrz Nasir al-Din siedział przy stole, obserwując swoje notatki. Bernard rozpoznał w nich kształty geometrii ducha, ale nie był w stanie rozpoznać, co przedstawiają.

– Służę, Mistrzu. – przywitał się Bernard, pochylając głowę i kładąc pięść na sercu.

Al-Din wyróżniał się spośród przebywających w klasztorze braci. Orzechowa skóra i niemal czarne oczy silnie kontrastowały z jego siwą, stożkowatą brodą. Przyzwyczajony do ciepła swojej ojczyzny, niemal zawsze miał na sobie barani kożuch i czapkę. Nawet teraz na jego stole stał kubek z gorącym naparem ziołowym.

– Usiądź, proszę, opowiedz mi. Jaka jest prawda naszej wiary? – rozpoczął rozmowę, uśmiechając się serdecznie i wskazując na stojący z boku stołu taboret.

– Mistrzu… potrzebuję więcej czasu. – rozpoczął nieśmiało Bernard, siadając na wskazanym przez Mistrza miejscu. – Nie potrafię odnaleźć w księgach prawdy, tak jak prosiliście. Proszę jedynie o wybaczenie mi zmarnowania Waszego czasu.

– A czego planujesz szukać w księgach, czego do tej pory nie znalazłeś? – odparł pytaniem Mistrz. Choć przybył do klasztoru z dalekich ziem, jego język nie zdradzał tego w najmniejszym stopniu.

– Prawdy. Tej, która swoją prostotą pojedna wszystkie drogi naszej wiary, o których czytam. Widzę ich intencje i ich wspólnotę, ale wciąż nie widzę prawdy. Tej jedynej.

– A cóż to za wspólnota? – zapytał Mistrz, który z niezrozumiałych powodów wydawał się rozbawiony.

– Ludzkość, Mistrzu. Chronienie ludzi i świata przed bogami, oraz wszystkim i wszystkimi próbującymi wejść na ich miejsce.

– Zgrabnie ujęte. Zdecydowanie płynie w Tobie rycerska krew, Bernardzie. Twoja gotowość do porzucenia wszystkiego i dalszego szukania czegoś, co już dawno znalazłeś, jest niespotykana. Gdy nauczysz się, kiedy należy przeć naprzód, a kiedy zatrzymać z tym co już masz, będziesz niepowstrzymany. Pora, żebyś wyruszył w świat i nauczył się tego na własną rękę.

– Czy… Czy to znaczy, że… Znaczy się. Przepraszam. Mistrzu, czy to znaczy, że mam Wasze błogosławieństwo? – spytał Bernard, wciąż analizując w głowie odpowiedź Mistrza, Bernard.

– Tak. – odparł Al-Din, przypieczętowując leżący przed nim dokument. – I ostatnia rada, choć sądząc po twojej minie, nie wydaje mi się, żebyś jej potrzebował. Teraz jest dobry moment, żeby się zatrzymać.

5 polubień