Jedną z gałęzi wyższej magii jest telekineza. Ścianka jest funkcjonalnie pozbawiona narratora, za to za demonstratora z właściwą sobie subtelnością służy Yrreth z Zvaerit, jeden z niewielu żyjących magów zdolny do jednoczesnej niezależnej manipulacji kilkoma obiektami jednocześnie.
Telekineza to potencjalnie najpotężniejsze i najbardziej wszechstronne narzędzie jakiego może użyć mag - przynajmniej na niedaleki dystans. Pozwala na przekształcenie czystej energii magicznej w siłę kinetyczną działającą w konkretnym kierunku i na konkretnym obszarze, z konkretną mocą. Przy przyłożeniu odpowiedniej siły, można nią łamać zamki, wybijać drzwi i miotać ciężkimi przedmiotami, przy zastosowaniu odpowiedniej finezji, można wykonywać ekstremalnie delikatne prace w miejscach, gdzie ludzka dłoń byłaby zbyt duża i niezgrabna.
Używanie mocy telekinetycznej niesie ze sobą jednak pewne ograniczenia.
Po pierwsze, jest to magia wyższa - w przeciwieństwie do manipulacji ogniem, światłem czy energią elektryczną wymaga przekształcenia czystej energii w ukierunkowaną i w pewnym sensie stabilną formę, wymaga więc większego kunsztu niż większość magii o zastosowaniu bojowym. Po drugie, trudność używania telekinezy zwiększa się wraz z dystansem i stopniem widoczności - im dalej od czarodzieja, tym trudniej wywrzeć siłę na cokolwiek. Uderzenie, które z odległości dwóch, trzech metrów rzuciłoby wojownikiem, na odległości dwudziestu ledwie klepnie go w ramię.
Podobnie degraduje się dokładność. Jeżeli na dwóch metrach mag zdołałby skręcić kark przeciwnikowi, na odległość pięciu jest w stanie trafić w niego uderzeniem, a z dziesięciu musi postarać się, aby energia w ogóle trafiła w cel. Czy można za pomocą telekinezy miotać pociskami? Można. Jest to obwarowane tymi samymi ograniczeniami, ale do pewnej odległości wizja maga który miota kierowanymi umysłem sztyletami jest całkiem prawdopodobna.
Dodatkowy czynnik trudności wiąże się z kierunkiem i liczbą działających sił. Czynności wymagające jednego kierunku siły są najprostsze, jednak każdy dodatkowy kierunek wymaga wydatku energii i skupienia. Trochę tak, jak różnica między podbijaniem piłki a żonglowaniem kilkoma rzeczami. Utrzymanie przedmiotu w powietrzu (lub przeciwko działającej innej sile) jest trudniejsze niż jednorazowe go popchnięcie lub szarpnięcie w jakimś kierunku. Generalnie - im trudniej byłoby coś zrobić bez użycia telekinezy, tym trudniejsze będzie to do wykonania z jej użyciem.
W kwestii możliwości przyłożenia nadludzkiej siły, zależy ona bezpośrednio od wrodzonej przepustowości maga, chociaż jak zwykle, trening może w pewnym nieznacznym stopniu ją zwiększyć. Jednakże czynnik treningu głównie ma znaczenie w kwestii dokładności i skomplikowania telekinezy, nie w kwestii jej maksymalnej mocy.
