1.
Zaczniemy trochę od środka, ale nie martwcie się, wcześniejsze przykłady też będą później omawiane. Chciałem zacząć tu, bo myślę że tworzenie małych wiosek i miasteczek to coś całkiem przydatnego i uniwersalnego dla wielu światów.
Po pierwsze:
Wieś – niekoniecznie mniejsza od miasta, ale bez praw miejskich, nadawanych przez władcę.
Miasta przedlokacyjne – grody, osady, mogą mieć całkiem barwną historię. Wiele z nich zostało później włączonych w ten czy inny sposób do powstających miast. Na miejscu dawnych grodów powstawały później zamki.
Lokacja - akt spisania dokumentu „zakładania” miasta. Był to często wzór, powtarzany w danym kraju, a czasem wpływający też na sąsiednie wzorce. Przykłady: prawo Lubeckie (wzór miast portowych) i Magdeburskie, które przez Niemców zostało sprowadzone na tereny Polski.
Z naszych własnych mieliśmy prawo Średzkie (od Środy Śląskiej – taki ciekawy układ z podłużnym rynkiem na linii szlaku handlowego idącego przez miasto) i Chełmińskie (czyli w zasadzie ewolucję prawa Magdeburskiego – najbardziej charakterystyczne, z prostokątnym rynkiem i czytelną siatką ulic)
Prawa miejskie wynikające z aktu lokacyjnego dotyczyły nie tylko wzoru układu miasta, ale też obowiązujących w nim praw takich jak:
Prawo do zakładania cechów
Prawo do urządzania targu – najczęściej w konkretny dzień stąd wszystkie Środy, Czwartki itp. w nazwach miast. Albo jarmarków – te odbywały się w określony dzień roku.
Praw dotyczących handlu – składu i przewozu towarów
Prawa do posiadania kata – tzw. Prawo miecza, całkiem ciekawy koncept do zaadaptowania
Istniały też np. prawda dotyczące handlu solą, uboju zwierząt itp.
To teraz trzy przykłady:
Środa Śląska – był sobie trakt handlowy na który „nawinięto” miasto. Dawna ulica targowa została poszerzona do rangi placu, ale wciąż jest bardzo podłużna. Pośrodku rynku stoi ratusz – każdy musi koło niego przejść, gdzie obok znajdowały się pewnie takie rzeczy jak waga i pręgież. Waga była ważna (hehe) przy ustalaniu norm i cen różnych towarów. Czasem mogło być ich nawet kilka, zależnie od rodzaju dóbr.
Przy głównej ulicy mamy też kościół. W tym wypadku św. Andrzeja. Jest orientowany czyli ustawiony w linii wschód-zachód. W tym wypadku nie ostaje jakoś bardzo od linii ulicy, ale inne kościoły orientowane, np. bazylika mariacka w Krakowie jest przez to delikatnie przekrzywione względem rynku.
Na pomarańczowo zaznaczony jest układ ulic jaki był w tym miejscu przed nadaniem praw miejskich – prawdopodobnie gdyby ta dolna droga była wytyczana razem z miastem, to dochodziłaby do rynku pod kątem prostym, ale jako że była już w tym miejscu to reszta się do niej dostosowała.
No i jeszcze ważna rzecz, zarówno w fantastyce jak w rzeczywistości – bramy. Tu trzy najważniejsze to Legnicka, Świdnicka i Wrocławska. Prosta i niezawodna metoda nazywania bram od kierunku miast w stronę których prowadzą. Można zgadnąć że brama Wrocławska to ta po prawej stronie, a to dlatego że utworzyły się przy niej zaznaczone na czerwono przedmieścia. Na takim przedbramnym przedmieściu stały zwykle karczmy i zajazdy.
Chełmno – miasto założone na tzw. surowym korzeniu, czyli bez żadnej wcześniejszej osady w tym miejscu. Z tego powodu ma bardzo regularną siatkę ulic, zniekształconą jedynie przez ukształtowanie terenu, za którym podążają mury miejskie.
Całość jest delikatnie przekręcona by uzyskać najlepsze możliwe nasłonecznienie. Wszystkie ulice mają stałą szerokość ~13m a kwartały zabudowy ustandaryzowane wymiary. Na rynku znajduje się mały ratusz, a w południowym narożniku kościół parafialny – orientowany. Na południowym krańcu miasta, przy własnej bramie znajduje się kościół św. Ducha – związany z opieką nad chorymi.
Miasto ma siedem bram, więc dobra okazja by powiedzieć trochę o ich nazewnictwie: są bramy od miast (Grudziącka, Toruńska), jest brama św. Ducha (od klasztoru zajmującego się chorymi, może też być np. Szpitalna), jest brama Wodna (od strony rzeki, zwana też Malowaną), brama Franciszkańska (od klasztoru obok niej), Tkacka albo Sukiennicza (obie nazwy związane z handlem albo konkretnym rodzajem produktu, podobnie może być brama Rybna, Solna, Złotnicza itd.) i Rybacka (podobnie jak Wodna od strony rzeki, a tym wypadku prowadząca chyba na przedmieście poniżej skarpy gdzie mieszkali rybacy, gdzieś w jej okolicy mógł też być prowadzony targ rybny).
Gdańsk – przypadek oczywiście miasta portowego. Średniowieczne miasta portowe nie były oczywiście lokalizowane na samym wybrzeżu, a raczej w dogodnych zatokach albo głębiej w ujściach rzek.
W tym wypadku mamy do czynienia z układem tzw. Grzebieniowym: od głównego nabrzeża odchodzą ulice handlowe i nie ma tu jasno zaznaczonego targu. Jedna z ulic jest szersza i została nazwana targiem, może się jednak okazać że kilka takich szerszych traktów prowadzących od nabrzeża do kilku bram miejskich będzie miało podobną rangę.
W wypadku miast portowych rozwój jest raczej wzdłuż nabrzeża, tak też było tutaj: od południa powstało później Nowe Przedmieście. Ważne też że spichlerze z powodu zagrożenia pożarem zboża i mąki, zlokalizowano na oddzielnej wyspie.
Kościół parafialny znajduje się w samym centrum miasta „wycinając” sobie plac z sąsiednich kwartałów.
Jeszcze na co zwracać uwagę analizując plany miast istniejących albo rysując własne:
Najpierw trakty – główny, ewentualnie kilka do niego dochodzących. Zawsze rynek znajduje się jak najbliżej nich, czasem są „naginane” tak żeby idąc od jednej do drugiej bramy trzeba było przejść na ukos przez rynek, i przy okazji przy jak największej liczbie sklepów.
Rynek – kształt może mieć różny, choć najczęściej prostokątny lub podłużny. Inne kształty wynikają raczej albo z ukształtowania terenu albo pozostałości historycznych. Dodatkowo rynek może mieć narożniki otwarte lub zamknięte
Co pośrodku rynku – może nam się wydawać że rynki miast były kiedyś tak puste jak teraz, jednak nic bardziej mylnego. Pośrodku rynku mógł znajdować się ratusz, często otoczony tzw. Blokiem śródrynkowym kramów i sklepów. Wiele z nich było budowanych z drewna i się nie zachowało, ale przykładem są tu np. sukiennice w Krakowie. Dodatkowo na rynku znajdowały się czasem mniejsze targi przypisane do konkretnych dóbr oraz wagi.
Prócz głównego rynku miasto mogło mieć kilka mniejszych – związanych np. z konkretnym dobrem jakim tam handlowano (Solny, Rybny), znajdowały się one albo w rogach głównego placu albo przy odpowiednich bramach.
Ratusz – jeśli nie stoi w bloku śródrynkowym może znajdować się w pierzei placu.
Najważniejszy kościół – najczęściej znajdował się rogu rynku, nie bezpośrednio do niego przylegając.
Pozostałe kościoły – kościół świętego ducha, tradycyjnie związany z opieką nad chorymi znajdował się zwykle poza murami miasta, wraz z obszarem kwarantanny i cmentarzem dla chorych. Kościoły zakonów żebraczych znajdowały się przy bramach (gdzie łatwiej było dostać pieniądze od podróżnych) klasztory innych zakonów albo we własnych kwartałach dalej od rynku albo przy murach ale po wewnętrznej stronie. Później klasztory często powiązane były ze szkołami, wtedy często powstawał przy nich mniejszy plac.
Mury obronne i bramy – to oczywiście oddzielny ogromny temat, jak i gdzie budowano mury. Z tych przykładów wnioskiem jest tylko gdzie lokowano bramy – na pewno na głównym trakcie, na mniejszych jeśli prowadziły do istotnych miast. Jeśli miasto stoi nad rzeką prawie zawsze miało bramę Wodną albo Rybną. Przed bramami na traktach przedmieścia – zwykle niesymetryczne, rozrastające się nierównomiernie.